Redakcja

Ochrona sygnalistów jako narzędzie wykrywania niegospodarności: pierwsze dane po wejściu ustawy

Naruszenie prawa w urzędzie czy w firmie najczęściej widzi najpierw ktoś, kto pracuje obok. Prawna ochrona sygnalistów zamienia tę wiedzę w sygnał, którego inaczej by nie było — i robi to taniej niż każda kontrola z zewnątrz. Razem domagało się takiej ochrony, obejmującej sektor publiczny i prywatny, już w 2018 roku. Ustawa weszła dopiero we wrześniu 2024, a pierwsze dane pokazują, dokąd trafiają zgłoszenia i jak wiele instytucji nie usłyszało żadnego.

Jawne państwo

Odpartyjnić instytucje kultury: jawne konkursy na dyrektorów teatrów i muzeów

O tym, kto pokieruje teatrem, muzeum czy domem kultury, wciąż zbyt często decyduje układ polityczny na danym szczeblu władzy, a nie kompetencje kandydata. Prawo dopuszcza obsadę dyrektora bez konkursu, a nawet tam, gdzie konkurs się odbywa, w komisji przeważają głosy urzędu. Partia Razem od stanowiska Rady Krajowej z 2017 roku domaga się, by konkursy rozstrzygały jawne komisje złożone z ludzi sektora kultury, a ich decyzje były wiążące dla władz.

Konflikt interesów

Wybory internetowe: dlaczego Razem mówi nie

Głosowanie przez internet kusi wygodą i obietnicą wyższej frekwencji, ale odbiera wyborcy możliwość sprawdzenia, czy jego głos policzono uczciwie. Rada Krajowa Partii Razem zajęła w tej sprawie stanowisko negatywne już w lutym 2018 roku — z argumentacją, którą estoński eksperyment i badania bezpieczeństwa tylko wzmocniły.

Jawne państwo

Wynagrodzenia w sądach i prokuraturze: pensje ludzi, na których stoi wymiar sprawiedliwości

Państwo potrafi finansować rady nadzorcze samorządowych spółek i posady obsadzane po znajomości, a pensje protokolantów, sekretarzy i urzędników sądowych trzymało latami tuż przy płacy minimalnej — choć bez nich żadna rozprawa się nie odbędzie. Razem chce podnieść wynagrodzenia pracowników sądów i prokuratur oraz oddać asystentom sędziego z odpowiednim stażem prawo do egzaminu sędziowskiego, odebrane w 2017 roku.

Odchudzić klasę polityczną

Jawność reklamy politycznej w internecie: publiczny rejestr, kto za nią zapłacił

W kampanii 2023 roku same partie sejmowe wydały na reklamę w Google, YouTube i mediach społecznościowych ponad 5,8 mln zł — a najdroższy pojedynczy spot kosztował 400–450 tys. zł i zebrał ponad 10 mln wyświetleń. Kto za te przekazy zapłacił i kogo nimi celowano, wiadomo dziś tylko tyle, ile dobrowolnie ujawniają Google i Meta. Razem chce, żeby każda reklama internetowa niosła informację, kto ją wykupił, a dostawca prowadził publiczny rejestr reklam.

Pieniądze w polityce