<?xml version="1.0" encoding="utf-8" standalone="yes"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><channel><title>Artykuły | Razem dla uczciwej polityki</title><link>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/</link><description>Jak Razem chce oczyścić politykę: likwidacja Senatu, koniec synekur w radach nadzorczych spółek, zawodowy radny zamiast etatu w spółce miejskiej, twarde reguły przeciw konfliktowi interesów, limit wpłat na kampanię do 5000 zł i zakaz płatnych billboardów, bardziej proporcjonalna ordynacja oraz państwowy, bezpłatny system informacji prawnej. Jawne państwo zamiast prywatnego folwarku. Dane, źródła, konkrety.</description><language>pl-PL</language><lastBuildDate>Sun, 05 Jul 2026 18:26:25 +0000</lastBuildDate><atom:link href="https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/index.xml" rel="self" type="application/rss+xml"/><item><title>Państwowy system informacji prawnej: bezpłatny dostęp do aktów i orzecznictwa dla każdego</title><link>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/panstwowy-system-informacji-prawnej/</link><pubDate>Sat, 04 Jul 2026 09:00:00 +0200</pubDate><guid>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/panstwowy-system-informacji-prawnej/</guid><description>Prawo obowiązuje każdego, ale wygodny dostęp do jego aktualnego brzmienia i do wyroków sądów bywa w Polsce realnie płatny — schowany za abonamentem komercyjnych baz. ISAP daje bezpłatne teksty ujednolicone, orzecznictwo jest jednak rozsypane po osobnych portalach. Razem chce jednego publicznego systemu informacji prawnej dostępnego dla wszystkich.</description><content:encoded>&lt;p&gt;Prawo obowiązuje każdego z nas w równym stopniu, ale realny dostęp do jego aktualnego brzmienia — i do tego, jak orzekają na jego podstawie sądy — bywa w Polsce przywilejem tych, których stać na komercyjną bazę. Państwo rzetelnie ogłasza ustawy, tyle że nie podaje ich w formie, z której zwykły obywatel łatwo skorzysta: ujednoliconej, przeszukiwalnej, powiązanej z orzecznictwem. Partia Razem chce, żeby taki dostęp był publiczny, bezpłatny i wygodny — dla każdego, a nie tylko dla kancelarii z wykupionym abonamentem.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="prawo-jest-jawne-dostęp-do-niego-bywa-płatny"&gt;Prawo jest jawne, dostęp do niego bywa płatny&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Ustawa zaczyna obowiązywać dopiero po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw, dziś w wersji elektronicznej na rządowym &lt;a href="https://dziennikustaw.gov.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Dzienniku Ustaw&lt;/a&gt;. To jednak wersja „ogłoszona&amp;quot; — brzmienie z dnia publikacji, zamrożone w czasie. Przepis tymczasem żyje: kolejne nowelizacje dopisują, skreślają i zmieniają poszczególne jednostki, więc żeby wiedzieć, jak ustawa brzmi naprawdę dzisiaj, trzeba albo samodzielnie prześledzić wszystkie zmiany od dnia ogłoszenia, albo sięgnąć po tekst ujednolicony, w którym ktoś te poprawki już naniósł.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Państwo taki tekst udostępnia, i to za darmo — w &lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Internetowym Systemie Aktów Prawnych (ISAP)&lt;/a&gt;, prowadzonym przez Ośrodek Informatyki Kancelarii Sejmu. ISAP zawiera pełne teksty aktów z Dziennika Ustaw (od 1918 r.) i Monitora Polskiego wraz z wersjami ujednoliconymi (&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Internetowy_System_Akt%C3%B3w_Prawnych" rel="noopener" target="_blank"&gt;opis systemu — Wikipedia&lt;/a&gt;). Ma jednak dwa ograniczenia. Po pierwsze, sam zastrzega, że nie jest źródłem prawa, a Kancelaria Sejmu nie odpowiada za skutki korzystania z jego treści — tekst ujednolicony to pomoc redakcyjna, a nie akt urzędowy (od oficjalnego tekstu jednolitego, ogłaszanego przez Marszałka Sejmu, różni go właśnie brak mocy urzędowej). Po drugie, interfejs i sposób wyszukiwania są pomyślane raczej dla kogoś, kto wie, czego szuka, niż dla obywatela, który dopiero próbuje ustalić swoje prawa.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Druga połowa realnego dostępu do prawa to orzecznictwo — bez niego suchy przepis mówi mało, bo o jego znaczeniu przesądza to, jak czytają go sądy. Tu rozproszenie jest jeszcze większe. Wyroki sądów powszechnych trafiają do &lt;a href="https://orzeczenia.ms.gov.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych&lt;/a&gt; Ministerstwa Sprawiedliwości, ale publikacja jest wybiórcza i nierówna między sądami. Orzeczenia sądów administracyjnych zbiera &lt;a href="https://orzeczenia.nsa.gov.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (CBOSA)&lt;/a&gt; — ponad 641 tys. rozstrzygnięć NSA i wojewódzkich sądów administracyjnych od 2004 r., ale z zastrzeżeniem, że zbiór ma charakter wyłącznie informacyjny i jest zanonimizowany. Sąd Najwyższy prowadzi &lt;a href="https://www.sn.pl/orzecznictwo/SitePages/Baza_orzeczen.aspx" rel="noopener" target="_blank"&gt;własną bazę orzeczeń&lt;/a&gt;, Trybunał Konstytucyjny kolejną. Każdy z tych portali to osobna wyspa: inna wyszukiwarka, inny zakres, inne zasady. Obywatel, który chce po prostu dowiedzieć się, „co mówi przepis i jak rozumieją go sądy&amp;quot;, musi obskoczyć kilka niepowiązanych ze sobą serwisów i samodzielnie posklejać obraz.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tej luce — między bezpłatnym, lecz surowym ISAP-em a rozsypanym orzecznictwem — wyrosły komercyjne systemy informacji prawnej: &lt;a href="https://www.wolterskluwer.com/pl-pl/solutions/lex" rel="noopener" target="_blank"&gt;LEX&lt;/a&gt; wydawnictwa Wolters Kluwer i &lt;a href="https://www.legalis.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Legalis&lt;/a&gt; wydawnictwa C.H. Beck. Ich przewaga polega właśnie na złożeniu tego, co państwo rozdzieliło: ujednolicony tekst ustawy na wybrany dzień, podlinkowane do niego wyroki, komentarze i powiązania między aktami — wszystko w jednym, dopracowanym narzędziu. Właśnie dlatego stały się branżowym standardem w kancelariach, sądach i na uczelniach.&lt;/p&gt;
&lt;div class="callout callout-info"&gt;&lt;strong&gt;Dane poglądowe.&lt;/strong&gt; Systemy takie jak LEX i Legalis działają w modelu odpłatnym, abonamentowym; cena zależy od wybranych modułów i typu licencji (indywidualna, kancelaryjna, instytucjonalna) i nie jest jednolicie publikowana, dlatego mówimy o niej ogólnie, bez podawania konkretnych kwot.&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Wynik jest klasowo czytelny. Prawnik z opłaconym dostępem dostaje aktualne prawo z orzecznictwem podane w wygodnej formie; obywatel bez abonamentu albo dłuba samodzielnie po kilku publicznych portalach, albo płaci za wygodę, na którą nie każdego stać. Prawo pozostaje formalnie jawne, ale komfort korzystania z niego bywa realnie za opłatą.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="prawo-jako-dobro-wspólne"&gt;Prawo jako dobro wspólne&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Rozwiązanie nie wymaga rewolucji technologicznej, bo państwo już wytwarza cały surowiec. Teksty aktów są redagowane i publikowane, każdy akt ma dziś europejski identyfikator ELI, a dostęp maszynowy zapewniają publiczne interfejsy (api.sejm.gov.pl oraz &lt;a href="https://eli.gov.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;eli.gov.pl&lt;/a&gt;). Co więcej, polski system ELI udostępnia akty od 1918 r. w kilku wersjach naraz — ogłoszonej, jednolitej i ujednoliconej — oraz w formatach nadających się do przetwarzania. Innymi słowy: państwo trzyma już w rękach uporządkowane, opisane metadanymi teksty prawa. Brakuje jednej decyzji: żeby złożyć te elementy w jeden publiczny, wygodny system — zintegrowany z orzecznictwem wszystkich rodzajów sądów, z porządną wyszukiwarką pełnotekstową i ze stabilnymi, cytowalnymi odnośnikami, których nie trzeba kupować. Koszt takiego przedsięwzięcia jest przy tym marginalny wobec efektu, skoro dane i tak są zbierane w ramach zadań publicznych — dokłada się głównie warstwę porządnego dostępu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kierunek jest zgodny z europejskim standardem otwierania danych publicznych. Unijna &lt;a href="https://eur-lex.europa.eu/eli/dir/2019/1024/oj" rel="noopener" target="_blank"&gt;dyrektywa 2019/1024 o otwartych danych&lt;/a&gt; ustanawia zasadę, że dokumenty sektora publicznego powinny być udostępniane w otwartych, maszynowo-odczytywalnych formatach i co do zasady bezpłatnie do ponownego wykorzystania. To część szerszego ruchu open government data — traktowania informacji wytworzonej przez państwo za publiczne pieniądze jak wspólnego zasobu, a nie towaru. Prawo jest tego zasobu przypadkiem podręcznikowym: powstaje w instytucjach publicznych, wiąże wszystkich obywateli, więc powinno być dla wszystkich tak samo dostępne. Że da się to zrobić dobrze, pokazują urzędowe, bezpłatne bazy prawa jak unijny &lt;a href="https://eur-lex.europa.eu/" rel="noopener" target="_blank"&gt;EUR-Lex&lt;/a&gt; czy krajowe portale legislacyjne w innych państwach; w Polsce istnieje już centralny portal &lt;a href="https://dane.gov.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;dane.gov.pl&lt;/a&gt;, którego logikę można rozciągnąć na akty i orzecznictwo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Praktycznie zmieniłoby to sytuację ludzi, dla których dziś prawo jest teoretycznie jawne, a faktycznie odległe: najemcy sprawdzającego, co wolno właścicielowi, drobnego przedsiębiorcy czytającego przepisy podatkowe, związkowca, studenta, dziennikarki weryfikującej stan prawny. Państwo prawa zakłada, że prawo jest poznawalne dla obywatela bez pośrednika i bez opłaty — publiczny system informacji prawnej byłby narzędziem, które tę zasadę urzeczywistnia zamiast zostawiać ją na papierze.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="co-proponuje-razem"&gt;Co proponuje Razem&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;W programie z 2025 r. Razem stawia ten postulat wprost, jako element rozdziału o uczciwej polityce:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote class="content-quote"&gt;
Wprowadzimy państwowy system informacji prawnej z bezpłatnym, wygodnym dostępem do aktów prawnych i orzecznictwa polskich sądów dla każdego obywatela.&lt;cite&gt;— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Uczciwa polityka”, pkt 11, &lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="nofollow"&gt;partiarazem.pl&lt;/a&gt;&lt;/cite&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Ciężar tego zdania rozkłada się na trzy słowa. „Państwowy&amp;quot; — bo dostępu do prawa nie powinien pośredniczyć rynek; to zadanie instytucji publicznej, nie usługa dla płacących. „Bezpłatny i wygodny&amp;quot; — bo darmowy, lecz nieporęczny ISAP i wygodny, lecz płatny LEX to dziś dwie połowy jednej całości, którą trzeba wreszcie złożyć: aktualne teksty ujednolicone z historią zmian i podpięte do nich orzecznictwo wszystkich sądów, w jednej przeszukiwarce. „Dla każdego obywatela&amp;quot; — bez logowania instytucjonalnego, bez abonamentu, bez progu dostępu. Postulat wpisuje się w szerszą linię działu o uczciwej polityce: państwo, które działa w świetle i jest rozliczalne wobec obywateli, musi najpierw pozwolić im poznać reguły, według których samo działa.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ta sama zasada — że wiedza wytworzona ze środków publicznych powinna być publicznie dostępna — łączy dostęp do prawa z otwartym dostępem do wyników badań naukowych. Prawo i nauka to dwa zasoby, które państwo współtworzy za wspólne pieniądze i które zbyt często zamyka się za opłatą pośredników. O tym, dlaczego publiczna wiedza powinna być dobrem wspólnym, a nie prywatnym towarem, piszemy w siostrzanym serwisie &lt;a href="https://razemdlanauki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Razem dla nauki&lt;/a&gt; — logika jest wspólna: co powstało za publiczne środki, powinno wracać do obywateli bez rogatki.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="źródła-i-dalsza-lektura"&gt;Źródła i dalsza lektura&lt;/h2&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Partia Razem — Deklaracja programowa 2025 (program)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Internetowy System Aktów Prawnych (ISAP) — Kancelaria Sejmu&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Internetowy_System_Akt%C3%B3w_Prawnych" rel="noopener" target="_blank"&gt;ISAP — opis systemu i zakres (Wikipedia)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://dziennikustaw.gov.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Dziennik Ustaw — elektroniczny publikator urzędowy&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://orzeczenia.ms.gov.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych — Ministerstwo Sprawiedliwości&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://orzeczenia.nsa.gov.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (CBOSA) — NSA&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.sn.pl/orzecznictwo/SitePages/Baza_orzeczen.aspx" rel="noopener" target="_blank"&gt;Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://eur-lex.europa.eu/eli/dir/2019/1024/oj" rel="noopener" target="_blank"&gt;Dyrektywa (UE) 2019/1024 w sprawie otwartych danych i ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego — EUR-Lex&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://eur-lex.europa.eu/" rel="noopener" target="_blank"&gt;EUR-Lex — bezpłatny, urzędowy dostęp do prawa Unii Europejskiej&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://dane.gov.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;dane.gov.pl — polski portal otwartych danych publicznych&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.wolterskluwer.com/pl-pl/solutions/lex" rel="noopener" target="_blank"&gt;LEX (Wolters Kluwer) — komercyjny system informacji prawnej&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.legalis.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Legalis (C.H. Beck) — komercyjny system informacji prawnej&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://razemdlanauki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Otwarty dostęp do wiedzy publicznej — Razem dla nauki&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;</content:encoded></item><item><title>Koryciarstwo POPiS i afera KPO: spór PiS–PO przykrywa jeden mechanizm zawłaszczania spółek</title><link>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/koryciarstwo-popis-afera-kpo/</link><pubDate>Sat, 04 Jul 2026 08:00:00 +0200</pubDate><guid>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/koryciarstwo-popis-afera-kpo/</guid><description>Afera wokół wydatków z Krajowego Planu Odbudowy ułożyła się w znajomą koleinę: obóz rządzący i opozycja obrzuciły się odpowiedzialnością, a spór PiS z Platformą przykrył pytanie o wspólny mechanizm — obsadzanie spółek Skarbu Państwa kluczem partyjnym. Razem twierdzi, że pod dwoma szyldami działa jedno koryto, i przeciwstawia mu profesjonalny, jawny nadzór właścicielski.</description><content:encoded>&lt;p&gt;Kiedy latem 2025 roku wybuchła afera wokół wydatków z Krajowego Planu Odbudowy, publiczna debata natychmiast ułożyła się w znajomą koleinę: obóz rządzący i opozycja obrzuciły się nawzajem odpowiedzialnością, a spór PiS z Platformą przykrył pytanie, które Partia Razem stawia od dawna — dlaczego majątkiem, który jest wspólny, zarządza się jak łupem do podziału między partyjnych nominatów. W ocenie Razem obie strony tej wojny na oskarżenia korzystają z tego samego mechanizmu: spółki Skarbu Państwa i samorządowe agencje obsadza się kluczem partyjnym, a środki publiczne wyciekają na przedsięwzięcia, których gospodarny właściciel nigdy by nie zatwierdził. Temu układowi Razem przeciwstawia rozwiązanie mało efektowne, za to skuteczne: profesjonalny i jawny nadzór właścicielski zamiast koryta.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="anatomia-koryta-jeden-mechanizm-pod-dwoma-szyldami"&gt;Anatomia koryta: jeden mechanizm pod dwoma szyldami&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Mechanizm, o którym mówią politycy Razem, nie jest ukrytą intrygą — jest raczej normą, do której klasa polityczna zdążyła się przyzwyczaić. Spółki Skarbu Państwa, spółki komunalne, agencje i fundusze celowe tworzą rozległy zasób stanowisk, kontraktów i wpływów, a kolejne ekipy traktują ten zasób jako naturalną zdobycz wyborczą. Zmieniają się szyldy nad wejściem, obsada foteli w radach nadzorczych przesuwa się z jednego klucza partyjnego na drugi, ale sama logika — że stanowisko w spółce należy się za zasługi dla partii, nie za kompetencje — zostaje nietknięta. Koszt tego układu obciąża nie tyle abstrakcyjne „finanse państwa&amp;quot;, ile konkretnych ludzi — pasażera gorzej zarządzanej kolei, pacjenta niedofinansowanego szpitala czy mieszkańca miasta, w którym remont estakady odkłada się, dopóki konstrukcja nie zacznie się sypać; każda synekura w spółce to bowiem pieniądz, który nie trafił na usługę publiczną.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dobrym świadectwem tej ciągłości jest spór, który Razem komentowało na wiecu w Gdyni w sierpniu 2025 roku. Poseł Koalicji Obywatelskiej Robert Kropiwnicki ogłosił wtedy „odpartyjnienie&amp;quot; spółek Skarbu Państwa, a współprzewodnicząca Razem Aleksandra Owca odczytała ten gest odwrotnie — jako przyznanie, że łupem po prostu dzieli się teraz kto inny. W jej relacji koryto zmieniło właścicieli, a nie zniknęło:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;No tak, PiS nie może, bo teraz robi to Platforma, teraz robią to koryciarze z PSL-u, teraz robi to Nowa Lewica, która parę dni temu obsadziła znowu swoimi ludźmi stanowiska dyrektorskie w PFRON-ie, która wcześniej obsiadła hufce pracy&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;— mówiła Owca podczas &lt;a href="https://media.partiarazem.pl/p/zandberg-i-owca-w-gdyni-koryciarska-koalicja-popis-obsiada-polsk-3" rel="noopener" target="_blank"&gt;wiecu w Gdyni&lt;/a&gt;, nazywając ten układ „koryciarską koalicją POPiS&amp;quot;. To stanowisko Razem, nie neutralny opis: partia zarzuca kolejnym formacjom rządowym, że różnią się barwami, a nie stosunkiem do publicznego majątku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Drugą twarzą tego samego mechanizmu jest marnotrawstwo środków — i tu najgłośniejszym przykładem, na który powoływało się Razem, była afera KPO. Po publikacji rządowej mapy inwestycji finansowanych z funduszu Aleksandra Owca wyliczała, na co w jej ocenie trafiły pieniądze, które miały służyć odbudowie i rozwojowi:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Mamy jachty, mamy ekspresy do kawy, mamy solarium, mamy dopłaty do samochodów elektrycznych z Niemiec&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;— wskazywała współprzewodnicząca Razem, przypominając zarazem, że wcześniej &lt;a href="https://media.partiarazem.pl/p/aleksandra-owca-o-aferze-kpo-jestesmy-traktowani-jak-frajerzy-4" rel="noopener" target="_blank"&gt;alarmowała&lt;/a&gt; o wykreśleniu z KPO 120 mln euro, które miały pójść na regionalną produkcję leków w Polsce. Sedno zarzutu Owca ujęła w jednym zdaniu: „Jesteśmy traktowani jak frajerzy&amp;quot; — bo pieniądze publiczne, zamiast wracać do ludzi, którzy ciężko pracują, żeby wynająć mieszkanie i założyć rodzinę, finansują luksusowe zachcianki najbogatszych. Razem domagało się za to nie tylko wyjaśnień, lecz dymisji urzędników i ministrów odpowiedzialnych za przyznawanie środków, na każdym szczeblu.&lt;/p&gt;
&lt;div class="callout callout-info"&gt;&lt;strong&gt;To stanowisko Razem, nie ustalony fakt.&lt;/strong&gt; Powyższe wyliczenia wydatków z KPO — jachty, ekspresy, solarium, dopłaty do aut, wykreślone 120 mln euro na leki — pochodzą z wypowiedzi Aleksandry Owcy dla biura prasowego Razem i są przytoczone jako zarzuty partii, a nie jako niezależnie zweryfikowany bilans funduszu. Skalę i kwalifikację poszczególnych inwestycji rozstrzygną kontrole i instytucje audytowe.&lt;/div&gt;
&lt;h2 id="dlaczego-spór-pispo-to-zasłona-dymna"&gt;Dlaczego spór PiS–PO to zasłona dymna&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Kluczowa dla diagnozy Razem jest teza, że sama forma publicznej awantury działa na korzyść obu jej stron. Dopóki debata toczy się o to, „czyja wina&amp;quot;, pytania o mechanizm — dlaczego spółkami zarządzają aparatczycy, a nie fachowcy, i dlaczego pozwala się na wyciek publicznych pieniędzy — pozostają bez odpowiedzi. Lider Razem Adrian Zandberg opisał to na tym samym wiecu jako świadomą technikę odwracania uwagi:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Dlaczego tysiące aparatczyków obsiadają spółki Skarbu Państwa, a nie jest tak, że tym, co wspólne, zarządzamy profesjonalnie? (…) Za każdym razem, kiedy te kłopotliwe pytania się pojawiają, niezależnie od tego, czy rządzi akurat PiS, czy Platforma, to oni mają jeden bardzo prosty trik. Mówią milionom ludzi, zobaczcie to PiS, zobaczcie to Platforma. I odwracają uwagę od realnych problemów&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;— przekonywał Zandberg &lt;a href="https://media.partiarazem.pl/p/zandberg-i-owca-w-gdyni-koryciarska-koalicja-popis-obsiada-polsk-3" rel="noopener" target="_blank"&gt;w Gdyni&lt;/a&gt;, dodając, że sprzyjają temu media obu obozów. W tej optyce spór dwóch największych partii nie jest usterką systemu, tylko jego działającym elementem: pełni funkcję zasłony, za którą zawłaszczanie spółek Skarbu Państwa może trwać bez względu na to, kto akurat rządzi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Warto zauważyć, że diagnoza Razem nie sprowadza się do wymiany ludzi u steru. Gdyby chodziło wyłącznie o to, by „nasi&amp;quot; zastąpili „ich&amp;quot;, partia proponowałaby po prostu kolejny klucz — swój. Zamiast tego celuje w samą zasadę, która czyni spółki publiczne łupem: dopóki fotel w radzie nadzorczej pozostaje formą partyjnej nagrody, każda kolejna ekipa będzie miała ten sam interes w tym, żeby układu nie ruszać. Dlatego Razem przedstawia PiS i Platformę jako współlokatorów jednego systemu podziału stanowisk, a nie jako realnie przeciwstawne obozy.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="co-proponuje-razem"&gt;Co proponuje Razem&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Odpowiedź Razem na koryciarstwo nie zaczyna się od personaliów, tylko od reguł, które mają wyjąć spółki publiczne z obiegu partyjnych nagród. Deklaracja programowa z 2025 roku otwiera rozdział o uczciwej polityce mocnym rozpoznaniem — i konkretnymi zakazami:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote class="content-quote"&gt;
Wprowadzimy zakaz zasiadania w organach spółek skarbu państwa przez dwa lata po zwolnieniu mandatu w parlamencie i samorządzie. Zakażemy samorządowcom zasiadania w organach spółek jednostek samorządu terytorialnego i spółek Skarbu Państwa i pracy w instytucjach samorządowych. Wprowadzimy instytucję zawodowego radnego. Zlikwidujemy rady nadzorcze w spółkach samorządowych. Ich funkcję przejmie sprofesjonalizowany nadzór właścicielski.&lt;cite&gt;— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Uczciwa polityka”, pkt 3–5, &lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="nofollow"&gt;partiarazem.pl&lt;/a&gt;&lt;/cite&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Sensem tych trzech punktów jest odcięcie ścieżki między mandatem a stanowiskiem w spółce. Jeśli poseł czy radny nie może przejść z ław parlamentu albo rady miasta prosto do rady nadzorczej — przez dwa lata, a w przypadku samorządowców w ogóle — to fotel w spółce przestaje być walutą, którą partie płacą za lojalność. Likwidacja rad nadzorczych w spółkach samorządowych domyka tę logikę: miejsce ciała obsadzanego politycznie zajmuje sprofesjonalizowany nadzór właścicielski, oceniający zarządy według wyników, a nie legitymacji partyjnej. Instytucja zawodowego radnego ma z kolei uczynić z pracy w samorządzie realny zawód, a nie przystanek w drodze po intratną synekurę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W szerszej ramie rozdziału Razem nazywa stan wyjściowy wprost: „PO-PiS-owa klasa polityczna traktuje publiczny majątek jak prywatny folwark&amp;quot;, a przodują w tym samorządowcy „od lat obsiadający lokalne spółki i agencje&amp;quot;. Postulaty z punktów 3–5 są odpowiedzią na tę diagnozę — próbą zamiany folwarku w instytucję, która działa w świetle i podlega rozliczeniu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To samo przesunięcie — od łupu partyjnego do gospodarnego zarządzania tym, co wspólne — jest osią programu gospodarczego Razem. Spółki Skarbu Państwa, publiczne inwestycje i fundusze rozwojowe pełnią funkcję narzędzi, od których zależy, czy państwo potrafi budować przemysł, mieszkania i infrastrukturę — a traktowanie ich jak worka nagród dla zasłużonych działaczy tę funkcję rozmontowuje. Rozwijamy ten wątek w siostrzanym serwisie o polityce gospodarczej — &lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Razem dla gospodarki&lt;/a&gt; — gdzie profesjonalne i jawne zarządzanie majątkiem publicznym pokazujemy jako warunek rozwoju, a nie jako techniczny detal ustrojowy.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="źródła-i-dalsza-lektura"&gt;Źródła i dalsza lektura&lt;/h2&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://media.partiarazem.pl/p/zandberg-i-owca-w-gdyni-koryciarska-koalicja-popis-obsiada-polsk-3" rel="noopener" target="_blank"&gt;Zandberg i Owca w Gdyni: „koryciarska koalicja POPiS obsiadła Polskę&amp;quot; — biuro prasowe Partii Razem (stanowisko Razem)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://media.partiarazem.pl/p/aleksandra-owca-o-aferze-kpo-jestesmy-traktowani-jak-frajerzy-4" rel="noopener" target="_blank"&gt;Aleksandra Owca o aferze KPO: „jesteśmy traktowani jak frajerzy&amp;quot; — biuro prasowe Partii Razem (stanowisko Razem)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Partia Razem — Deklaracja programowa 2025, rozdz. „Uczciwa polityka&amp;quot; (program)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Razem dla gospodarki — profesjonalne, jawne zarządzanie majątkiem publicznym&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;</content:encoded></item><item><title>Ile waży jeden głos: metoda D'Hondta, wielkość okręgów i proporcjonalność wyborów do Sejmu</title><link>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/proporcjonalnosc-ordynacja-okregi/</link><pubDate>Fri, 03 Jul 2026 09:00:00 +0200</pubDate><guid>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/proporcjonalnosc-ordynacja-okregi/</guid><description>Wybory do Sejmu są proporcjonalne, ale ten sam głos oddany w Warszawie i w Elblągu przekłada się na mandaty z różną siłą, a metoda D'Hondta systematycznie premiuje największe ugrupowania. Razem chce ordynacji bardziej proporcjonalnej i mechanizmu, który sam koryguje wielkość okręgów za przepływami ludności — żeby skład parlamentu wierniej oddawał to, jak faktycznie zagłosowali obywatele.</description><content:encoded>&lt;p&gt;Wybory do Sejmu są w Polsce proporcjonalne, tylko że proporcjonalność ma kilka poziomów i nie każdy z nich działa tak samo dobrze. Ten sam głos oddany w Warszawie i w Elblągu przekłada się na mandaty z różną siłą, a największe ugrupowania wychodzą z podziału mandatów systematycznie lepiej niż mniejsze, bo tak działają same reguły przeliczania głosów. Partia Razem chce ordynacji bardziej proporcjonalnej i mechanizmu, który sam, za ruchami ludności, koryguje wielkość okręgów, tak by skład parlamentu wierniej oddawał to, jak faktycznie zagłosowali obywatele.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="problem-dwie-nierówności-wpisane-w-system"&gt;Problem: dwie nierówności wpisane w system&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;W publicystyce łatwo pomylić obie izby parlamentu, a różnica jest zasadnicza. Sejm wybieramy w ordynacji proporcjonalnej: 460 posłów w 41 okręgach, a mandaty w każdym okręgu dzieli się &lt;a href="https://www.prawo.pl/samorzad/metoda-dhondta-na-czym-polega,523036.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;metodą D&amp;rsquo;Hondta&lt;/a&gt; między te komitety, które przekroczyły ogólnokrajowy próg — &lt;a href="https://demagog.org.pl/analizy_i_raporty/jak-dziala-przeliczanie-glosow-na-mandaty-w-wyborach/" rel="noopener" target="_blank"&gt;5% dla partii i 8% dla koalicji&lt;/a&gt;, zgodnie z art. 196 Kodeksu wyborczego. Senat działa zupełnie inaczej — tam obowiązują jednomandatowe okręgi i zwycięzca bierze wszystko — i to o Sejmie, nie o Senacie, mówimy, kiedy rozważamy proporcjonalność.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pierwsza nierówność siedzi w samej metodzie podziału. D&amp;rsquo;Hondt dzieli liczbę głosów każdego komitetu przez kolejne liczby naturalne i obsadza mandaty najwyższymi ilorazami, a ten sposób liczenia konsekwentnie faworyzuje większych. Nazywa się to progresywną proporcjonalnością: dwa komitety startujące osobno z poparciem po 5% zdobędą łącznie mniej mandatów, niż gdyby wystartowały razem z poparciem 10% — &lt;a href="https://www.prawo.pl/samorzad/metoda-dhondta-na-czym-polega,523036.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;premia płynie do tych, którzy już są duzi lub zdołali się połączyć&lt;/a&gt;. W okręgu z ośmioma mandatami komitet z 48% głosów potrafi zgarnąć połowę mandatów, a ugrupowanie balansujące na progu — ani jednego.&lt;/p&gt;
&lt;div class="callout callout-info"&gt;&lt;strong&gt;Przykład poglądowy.&lt;/strong&gt; W okręgu z 8 mandatami i trzema komitetami (720, 480 i 300 głosów) ilorazy D&amp;rsquo;Hondta dają partii największej 4 mandaty, średniej 3, a najmniejszej 1 — schemat ilustruje mechanizm premii dla większych, nie odwzorowuje konkretnych wyborów. Za: &lt;a href="https://www.prawo.pl/samorzad/metoda-dhondta-na-czym-polega,523036.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;prawo.pl&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Druga nierówność jest geograficzna i dotyczy tego, ilu wyborców trzeba na jeden mandat w danym okręgu. W wyborach 2019 roku w Warszawie na jeden mandat przypadało &lt;a href="https://oko.press/rozklad-mandatow-miedzy-okregi-wyborcze-jest-niesprawiedliwy" rel="noopener" target="_blank"&gt;ponad 69 tysięcy głosów, a w Elblągu tylko około 31 tysięcy&lt;/a&gt; — czyli głos oddany w stolicy ważył ponad dwa razy mniej niż głos oddany w okręgu elbląskim. Ta dysproporcja narasta, bo liczba mandatów przypisanych okręgom nie nadąża za tym, gdzie ludzie faktycznie mieszkają. Fundacja im. Stefana Batorego wyliczyła, że &lt;a href="https://www.batory.org.pl/publikacja/korekta-demograficzna/" rel="noopener" target="_blank"&gt;już w 12 okręgach liczba obsadzanych mandatów jest niezgodna z Kodeksem wyborczym&lt;/a&gt;, a po uwzględnieniu danych spisu z 2021 roku rozjazd sięga &lt;a href="https://oko.press/rozklad-mandatow-miedzy-okregi-wyborcze-jest-niesprawiedliwy" rel="noopener" target="_blank"&gt;ośmiu okręgów, którym mandatów brakuje, i czternastu, które mają ich za dużo&lt;/a&gt;. Konstytucja w art. 96 wymaga wyborów równych, a równość znaczy tu między innymi zbliżoną wagę głosu niezależnie od tego, w którym okręgu wrzuca się kartę do urny.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="skąd-bierze-się-rozjazd-i-jak-go-domknąć"&gt;Skąd bierze się rozjazd i jak go domknąć&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Kodeks wyborczy przewiduje regułę, która miała temu zapobiegać: liczbę mandatów w okręgu ustala się według jednolitej normy przedstawicielstwa, czyli liczby mieszkańców kraju podzielonej przez 460. Państwowa Komisja Wyborcza we wniosku z &lt;a href="https://pkw.gov.pl/aktualnosci/informacje/wniosek-panstwowej-komisji-wyborczej-w-sprawie-zmiany-granic-okregow-wyborczych-i-liczby-poslow-w-ni" rel="noopener" target="_blank"&gt;21 października 2022 roku&lt;/a&gt; wyliczyła tę normę na około 78,4 tysiąca mieszkańców na mandat i wskazała, że jedenaście okręgów powinno stracić po jednym mandacie, dziewięć — zyskać (w tym podwarszawski okręg podmiejski aż dwa), aby skład Sejmu odpowiadał rozmieszczeniu ludności. Sejm poprzedniej kadencji tej korekty nie przeprowadził, choć PKW upominała się o nią wielokrotnie — i tak stara mapa okręgów rozjeżdża się z demograficzną rzeczywistością wybory po wyborach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rozmieszczenie ludności zmienia się przy tym z roku na rok. Z danych GUS o migracjach wewnętrznych na pobyt stały wynika, że Polska od ćwierćwiecza się suburbanizuje: &lt;a href="https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/migracje-wewnetrzne-ludnosci/" rel="noopener" target="_blank"&gt;w 2022 roku saldo migracji dla miast wyniosło −53,3 tysiąca osób, a dla wsi +53,3 tysiąca&lt;/a&gt;, ludzie wyprowadzają się z rdzeni miast do gmin ościennych. Do tego dochodzi ruch międzyregionalny — w latach 1998–2024 najwięcej mieszkańców przez migracje straciło &lt;a href="https://300gospodarka.pl/news/migracje-wewnetrzne-w-polsce" rel="noopener" target="_blank"&gt;województwo lubelskie (−124,3 tys.), a najwięcej zyskało mazowieckie (+320,5 tys.)&lt;/a&gt;. Kiedy przez dekadę jeden region pustoszeje, a inny puchnie, a granice i „pojemność&amp;quot; okręgów zostają te same, mandaty przestają odpowiadać liczbie wyborców — i różnica w sile głosu, którą widać było w Warszawie i Elblągu, tylko się pogłębia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dlatego kluczowe jest słowo „automatyczna&amp;quot;. Dziś korekta wielkości okręgów wymaga ustawy, a to znaczy, że rządząca większość decyduje o mapie, na której sama będzie się ubiegać o reelekcję — pokusa, by zostawić po staremu okręgi wygodne dla siebie, jest wpisana w tę procedurę. Mechanizm aktualizujący liczbę mandatów samoczynnie, według twardej normy przedstawicielstwa i najświeższych danych o ludności, wyjmuje tę decyzję z rąk zainteresowanych i zamienia ją w rachunek. Powiększanie okręgów działa w tę samą stronę: im więcej mandatów rozdziela się w jednym okręgu, tym niższy jest efektywny próg wejścia i tym wierniej podział mandatów oddaje rozkład głosów — mniejsze komitety przestają wypadać z gry tylko dlatego, że w małym okręgu do zdobycia jest ledwie kilka miejsc.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ten sam problem, w jeszcze ostrzejszej postaci, dotyczy samorządów, i program Razem wprost o nim wspomina. W wyborach do rad gmin, powiatów i sejmików okręgi bywają na tyle małe, że rozdziela się w nich po kilka mandatów — a wtedy metoda D&amp;rsquo;Hondta przestaje w praktyce dawać wynik proporcjonalny i faktycznie premiuje lokalnie najsilniejszą listę, spychając resztę na margines rady. Powiększenie okręgów samorządowych zwiększa liczbę mandatów dzielonych naraz, obniża próg realnie potrzebny do zdobycia miejsca i pozwala, by w radzie znalazły się także głosy mniejszości mieszkańców. Tam, gdzie od lat rządzi jedna lokalna koalicja obsiadająca spółki i stanowiska, taka zmiana jest warunkiem, żeby opozycja w ogóle miała reprezentację i mogła patrzeć władzy na ręce.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="co-proponuje-razem"&gt;Co proponuje Razem&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Program Partii Razem ujmuje to w jednym punkcie rozdziału o uczciwej polityce:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote class="content-quote"&gt;
Poprawimy ordynację wyborczą, aby wyniki były bardziej proporcjonalne. Wprowadzimy mechanizm automatycznej aktualizacji wielkości okręgów wyborczych, uwzględniając przepływy ludności. Powiększymy okręgi w wyborach samorządowych, aby poprawić proporcjonalność podziału mandatów.&lt;cite&gt;— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Uczciwa polityka”, pkt 8, &lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="nofollow"&gt;partiarazem.pl&lt;/a&gt;&lt;/cite&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;To linia, którą Razem trzyma od początku istnienia. Już w &lt;a href="https://partiarazem.pl/2015/05/stanowisko-o-jednomandatowych-okregach-wyborczych-wyborach-sejmu/" rel="noopener" target="_blank"&gt;stanowisku z 2015 roku&lt;/a&gt; partia zdecydowanie opowiedziała się przeciw jednomandatowym okręgom w wyborach do Sejmu, argumentując, że JOW-y nie osłabiają wielkich i zasobnych partii, tylko spychają system w stronę dwupartyjności — a ordynacja do Sejmu powinna zostać proporcjonalna, „aby zasiadali w nim reprezentanci różnych grup interesów&amp;quot;. Postulat z 2025 roku jest konsekwencją tej samej myśli: skoro mandaty mają odzwierciedlać głosy, to reguły ich podziału i mapa okręgów muszą być tak ustawione, żeby wynik jak najmniej odbiegał od tego, co wyborcy naprawdę wrzucili do urn.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Za tą techniczną z pozoru sprawą stoi pytanie klasowe. Ordynacja, która premiuje największych i pozwala rządzącym zamrażać wygodną dla siebie mapę okręgów, utrudnia wejście do parlamentu głosom, które nie mają za sobą aparatu ani sponsorów — a to najczęściej głosy pracujących, lokatorów, ludzi spoza wielkomiejskich elit. Bardziej proporcjonalny Sejm to Sejm, w którym łatwiej reprezentować interesy większości, a nie tylko tych, których stać na kampanię. Piszemy o drugiej stronie tego samego medalu w &lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;siostrzanym serwisie o programie gospodarczym Razem&lt;/a&gt; — bo reprezentacja polityczna i podział dochodu to naczynia połączone: parlament wierniej oddający wolę wyborców jest warunkiem tego, by gospodarka działała po stronie pracujących, a nie wyłącznie najzamożniejszych.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="źródła-i-dalsza-lektura"&gt;Źródła i dalsza lektura&lt;/h2&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Partia Razem — Deklaracja programowa 2025 (program)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://partiarazem.pl/2015/05/stanowisko-o-jednomandatowych-okregach-wyborczych-wyborach-sejmu/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Stanowisko o jednomandatowych okręgach wyborczych w wyborach do Sejmu (Razem, 2015)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.prawo.pl/samorzad/metoda-dhondta-na-czym-polega,523036.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;Duże partie zyskują na metodzie d&amp;rsquo;Hondta — Prawo.pl (mechanizm i przykład liczbowy)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://demagog.org.pl/analizy_i_raporty/jak-dziala-przeliczanie-glosow-na-mandaty-w-wyborach/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Jak działa przeliczanie głosów na mandaty w wyborach? — Demagog (progi 5%/8%, art. 196 Kodeksu wyborczego)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://oko.press/rozklad-mandatow-miedzy-okregi-wyborcze-jest-niesprawiedliwy" rel="noopener" target="_blank"&gt;Obecny rozkład mandatów między okręgi wyborcze jest niesprawiedliwy — OKO.press (Warszawa 69 tys. vs Elbląg 31 tys. na mandat)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.batory.org.pl/publikacja/korekta-demograficzna/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Podział mandatów między okręgi wyborcze w wyborach do Sejmu — Fundacja im. Stefana Batorego (J. Haman, „korekta demograficzna&amp;quot;)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://pkw.gov.pl/aktualnosci/informacje/wniosek-panstwowej-komisji-wyborczej-w-sprawie-zmiany-granic-okregow-wyborczych-i-liczby-poslow-w-ni" rel="noopener" target="_blank"&gt;Wniosek PKW w sprawie zmiany granic okręgów i liczby posłów (21.10.2022)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/migracje-wewnetrzne-ludnosci/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Migracje wewnętrzne ludności — Główny Urząd Statystyczny (dane 1974–2024)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://300gospodarka.pl/news/migracje-wewnetrzne-w-polsce" rel="noopener" target="_blank"&gt;Z miast na prowincję — tak wyglądają migracje wewnętrzne w Polsce — 300Gospodarka (za danymi GUS)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Program gospodarczy Partii Razem — Razem dla gospodarki&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;</content:encoded></item><item><title>Kto ma płacić za partie: budżet państwa czy prywatni darczyńcy</title><link>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/finansowanie-partii-nie-prywatyzacja/</link><pubDate>Thu, 02 Jul 2026 09:00:00 +0200</pubDate><guid>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/finansowanie-partii-nie-prywatyzacja/</guid><description>Hasło »zabrać partiom pieniądze« brzmi jak cios wymierzony w klasę polityczną, a w praktyce oddaje finansowanie kampanii tym, których stać na wysokie darowizny. Razem broni publicznego finansowania partii jako narzędzia równych szans i chce obniżyć limit prywatnych wpłat do 5000 zł, żeby o polityce nie decydowały portfele sponsorów.</description><content:encoded>&lt;p&gt;O tym, kto zasiądzie w Sejmie, coraz częściej rozstrzyga się na długo przed ciszą wyborczą — w budżetach kampanii, w cenach billboardów i w tym, czyj sztab stać na wykupienie największej liczby spotów. Wokół finansowania partii z budżetu narosło przy tym przekonanie, że najprościej byłoby odebrać politykom publiczne pieniądze i kazać im utrzymywać się ze składek oraz prywatnych darowizn. Partia Razem czyta tę propozycję inaczej: publiczne finansowanie partii pełni funkcję narzędzia, które wyrównuje szanse ugrupowań reprezentujących ludzi bez majątku, a jego zniesienie oddałoby politykę tym, których stać na sponsorowanie własnych kandydatów.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="zabrać-partiom-pieniądze--mit-taniej-demokracji"&gt;„Zabrać partiom pieniądze&amp;quot; — mit taniej demokracji&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Złość na klasę polityczną żyjącą z publicznej kasy jest w dużej mierze uzasadniona i Razem nigdy jej nie kwestionował — już w 2016 roku pisał wprost o rozczarowaniu systemem, w którym „politycy żerują na publicznych pieniądzach&amp;quot;. Problem w tym, że z tej trafnej diagnozy wyprowadza się fałszywy wniosek. Pytanie „czy odebrać partiom finansowanie&amp;quot; zakłada, że po odcięciu subwencji polityka zrobi się tańsza i uczciwsza. Kampanie jednak nie przestaną kosztować, bo koszt sondaży, reklam i sztabów nie znika wraz z decyzją budżetową — zmienia się tylko to, skąd płyną na nie pieniądze. A gdy publicznego źródła zabraknie, jego miejsce zajmuje źródło prywatne, czyli darczyńca, którego stać na wpłatę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To właśnie mechanizm, który przesuwa realną władzę nad polityką w stronę najbogatszych. Ugrupowanie zaprzyjaźnione ze związkami pracodawców zbierze na kampanię więcej niż partia zrzeszająca emerytów czy mieszkanki wsi — nie dlatego, że ma większe poparcie, lecz dlatego, że jego zaplecze dysponuje grubszymi portfelami. Kapitał, a nie liczba zwolenników, zaczyna decydować o widoczności w mediach i o wyniku. Model, w którym za każdą prywatną złotówkę budżet dokłada drugą, sprawę tylko pogarsza, bo pod pozorem równości dotuje z pieniędzy publicznych tych, którzy i tak zebrali najwięcej od prywatnych sponsorów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Widać to najlepiej w tym, jak wygląda dzisiejsza kampania. Decyzje coraz częściej podejmują wynajęci PR-owcy, programy pisze się w agencjach reklamowych, a przekaz przebija się dzięki wykupionemu czasowi antenowemu i miejscu na billboardach — czyli dzięki wydatkom, na które stać tylko dobrze finansowany sztab. W takim układzie prywatny darczyńca nie musi nawet wręczać łapówki, żeby uzyskać wpływ; wystarczy, że opłaca kampanię ugrupowania, które w zamian uwzględni jego interes w swoim programie. Na tym polega korupcyjne ryzyko wpisane w prywatyzację finansowania polityki: nie przybiera ono formy pojedynczej afery, tylko cichego, systemowego mechanizmu, w którym dostęp do pieniędzy przekłada się na dostęp do władzy nad ustawami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Standardy międzynarodowe idą tu w przeciwną stronę niż hasło o zabieraniu partiom pieniędzy. Rada Europy w zaleceniu Rec(2003)4 w sprawie wspólnych reguł przeciw korupcji w finansowaniu partii i kampanii rekomenduje, by państwa &lt;strong&gt;wspierały partie finansowo&lt;/strong&gt; według obiektywnych i sprawiedliwych kryteriów, i by żadne wsparcie — publiczne ani prywatne — nie naruszało ich niezależności (&lt;a href="https://rm.coe.int/16806cc1f1" rel="noopener" target="_blank"&gt;Rada Europy, Rec(2003)4&lt;/a&gt;). Chodzi o to, żeby partia nie była na łasce darczyńcy, bo od tego, kto opłaca rachunki, zależy, czyje interesy trafiają potem do ustaw. Do tej samej logiki odwołuje się Fundacja im. Stefana Batorego, według której publiczne finansowanie ma zapewnić partiom niezależność od biznesu i zniwelować przewagę, jaką ugrupowania zamożniejszych wyborców miałyby nad tymi, które reprezentują uboższe grupy (&lt;a href="https://www.batory.org.pl/blog_wpis/finanse-partyjne-do-naprawy/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Fundacja Batory, „Finanse partyjne do naprawy&amp;quot;, 2024&lt;/a&gt;).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Skala publicznego wsparcia bywa argumentem za jego likwidacją, więc warto ją nazwać. Zgodnie z ustawą o partiach politycznych subwencja dla partii politycznych zależy dziś od liczby zdobytych głosów, a jej łączna przewidywana wysokość po wyborach z 2023 roku to ok. &lt;strong&gt;84,2 mln zł rocznie&lt;/strong&gt; dla wszystkich uprawnionych ugrupowań; najsilniejsza partia pobiera z tej puli ok. &lt;strong&gt;25,9 mln zł&lt;/strong&gt;, a najsłabsze z uprawnionych — po kilkaset tysięcy (&lt;a href="https://pkw.gov.pl/finansowanie-polityki/finansowanie-partii-politycznych/subwencja-z-budzetu-panstwa/informacja-o-przewidywanej-rocznej-wysokosci-subwencji-przyslugujacej-partiom-politycznym-w-latach-2" rel="noopener" target="_blank"&gt;PKW, informacja o rocznej wysokości subwencji 2024–2027&lt;/a&gt;). Uzależnienie kwoty od wyniku ma jednak wadę, którą Razem dostrzega od lat: premiuje tych, którzy już są silni, i utrwala przewagę partii najlepiej rozpoznawalnych. Płynie stąd wniosek nie o likwidacji, lecz o przebudowie: publiczny pieniądz trzeba tak przeprojektować, żeby realnie wyrównywał szanse, zamiast cementować przewagę już silnych.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="co-naprawdę-mówi-razem-dwa-wątki-z-dwóch-różnych-lat"&gt;Co naprawdę mówi Razem: dwa wątki z dwóch różnych lat&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Program Razem porządkuje sprawę w dwóch osobnych wątkach, których nie wolno zlewać w jeden. Aktualna linia partii, zapisana w Deklaracji programowej z 2025 roku, koncentruje się na ograniczeniu prywatnych pieniędzy w kampaniach. Punkt pierwszy rozdziału o uczciwej polityce zapowiada obniżenie limitu wpłat na kampanię do 5000 złotych od osoby oraz zakaz płatnych billboardów i wykupywania komercyjnej przestrzeni reklamowej (&lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Deklaracja programowa Partii Razem, 2025 — rozdz. „Uczciwa polityka&amp;quot;, pkt 1&lt;/a&gt;). Sens jest tu ograniczony i konkretny: skoro najgroźniejsza dla równości jest możliwość zalania kampanii prywatnym kapitałem, to właśnie ten kanał trzeba przykręcić, żeby o wyniku decydowały głosy obywateli, a nie portfele bogatych sponsorów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Drugi wątek jest starszy i trzeba go opatrzyć wyraźną datą, bo dotyczy propozycji, której Deklaracja z 2025 roku już nie powtarza w tej formie. W styczniu 2016 roku Rada Krajowa Partii Razem przyjęła stanowisko, w którym — sprzeciwiając się forsowanemu wtedy przez .Nowoczesną pomysłowi uzależnienia partii od prywatnych darowizn — zaproponowała reformę idącą w odwrotną stronę: zastąpienie dzisiejszej subwencji, zależnej od liczby głosów, jednakowymi dla wszystkich ugrupowań funduszami celowymi. To postulat Rady Krajowej z 2016 roku, a nie punkt programu 2025 — i tak należy go czytać. Łączy oba wątki jedno założenie: finansowanie partii ma pozostać publiczne i transparentne, a nie zostać sprywatyzowane pod hasłem oszczędności.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="co-proponuje-razem"&gt;Co proponuje Razem&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Najpełniej sens tej linii oddaje samo stanowisko z 2016 roku, warto więc zacytować je wprost — pamiętając, że opisuje ono propozycję sprzed niemal dekady, nie zaś obowiązujący dziś zapis programu:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote class="content-quote"&gt;
System finansowania partii z budżetu państwa zdecydowanie wymaga naprawy. RAZEM proponuje zastąpienie dzisiejszej subwencji, uzależnionej od liczby zdobytych głosów, jednakowymi dla wszystkich ugrupowań funduszami celowymi. Przeznaczenie tych środków na rzeczy niezbędne — utrzymanie biur i pracowników, publikację materiałów informacyjnych i wyborczych, tworzenie ekspertyz programowych — oraz ograniczenie wydatków na spoty i bilbordy, połączone ze zwiększeniem transparentności finansowej, będzie krokiem w kierunku rzeczywistego równouprawnienia polskich partii politycznych.&lt;cite&gt;— Stanowisko Rady Krajowej Partii Razem ws. finansowania partii (2016), &lt;a href="https://partiarazem.pl/2016/01/stanowisko-sprawie-projektow-n-o-finansowaniu-partii-ciszy-wyborczej/" rel="nofollow"&gt;partiarazem.pl&lt;/a&gt;&lt;/cite&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Wspólny mianownik wypowiedzi z 2016 i programu z 2025 roku jest sprzeciwem wobec prywatyzacji finansowania polityki. Publiczny pieniądz ma iść na to, co partii potrzebne do pracy programowej i informowania obywateli, a nie na licytację, kto wykupi więcej billboardów — i ma być rozliczany jawnie, tak by każdy mógł sprawdzić, skąd i dokąd płyną środki. W obu odsłonach chodzi o tę samą stawkę: żeby reprezentacja polityczna zależała od poparcia ludzi, a nie od zasobności ich sponsorów. Aktualne narzędzie, po które Razem sięga dziś, to obniżenie limitu wpłat i zakaz płatnej agitacji wielkoformatowej; wcześniejsza propozycja równych funduszy celowych pokazuje kierunek, w którym partia chciałaby przebudować sam mechanizm subwencji, zamiast go po prostu zamrażać w obecnym kształcie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Spór o pieniądze w polityce jest w gruncie rzeczy tym samym sporem, który toczy się o podatki, usługi publiczne i płace — sporem o to, czy zasoby mają wyrównywać szanse, czy utrwalać przewagę tych, którzy już ją mają. Publiczne finansowanie partii działa według tej samej zasady co progresywny system danin czy powszechny dostęp do usług: rozkłada koszt wspólnego dobra tak, żeby udział w życiu publicznym nie był przywilejem majętnych. Piszemy o niej szerzej w siostrzanym serwisie, w tekstach o &lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;redystrybucji i równości szans w gospodarce&lt;/a&gt; — bo demokracja, w której o głosie decyduje portfel, jest tylko innym imieniem tej samej nierówności, którą lewica próbuje znieść w sferze płac i podatków.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="źródła-i-dalsza-lektura"&gt;Źródła i dalsza lektura&lt;/h2&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Deklaracja programowa Partii Razem (2025) — rozdz. „Uczciwa polityka&amp;quot;, pkt 1 (limit wpłat 5000 zł, zakaz płatnych billboardów)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://partiarazem.pl/2016/01/stanowisko-sprawie-projektow-n-o-finansowaniu-partii-ciszy-wyborczej/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Stanowisko Rady Krajowej Partii Razem ws. finansowania partii i ciszy wyborczej (2016) — propozycja funduszy celowych&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://pkw.gov.pl/finansowanie-polityki/finansowanie-partii-politycznych/subwencja-z-budzetu-panstwa/informacja-o-przewidywanej-rocznej-wysokosci-subwencji-przyslugujacej-partiom-politycznym-w-latach-2" rel="noopener" target="_blank"&gt;PKW — przewidywana roczna wysokość subwencji dla partii politycznych 2024–2027 (łącznie 84,2 mln zł)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://rm.coe.int/16806cc1f1" rel="noopener" target="_blank"&gt;Rada Europy — Zalecenie Rec(2003)4 w sprawie wspólnych reguł przeciw korupcji w finansowaniu partii i kampanii&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.batory.org.pl/blog_wpis/finanse-partyjne-do-naprawy/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Fundacja im. Stefana Batorego — „Finanse partyjne do naprawy&amp;quot; (Jacek Haman, 2024)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://knowledgehub.transparency.org/guide/topic-guide-on-political-finance/5890" rel="noopener" target="_blank"&gt;Transparency International — Topic Guide on Political Finance&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Razem dla gospodarki — redystrybucja i równość szans&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;</content:encoded></item><item><title>Limit wpłat na kampanię: 5000 zł zamiast 54 tysięcy i koniec płatnych billboardów</title><link>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/limit-wplat-kampania-5000/</link><pubDate>Wed, 01 Jul 2026 09:00:00 +0200</pubDate><guid>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/limit-wplat-kampania-5000/</guid><description>Dziś jedna osoba może wpłacić na komitet wyborczy piętnastokrotność płacy minimalnej — w wyborach 2023 roku 54 tys. zł. Pięć komitetów, które weszły do Sejmu, wydało na kampanię 131 mln zł, a na same billboardy i plakaty 34 mln. Razem chce obniżyć limit wpłat do 5000 zł od osoby i zakazać płatnych billboardów oraz wykupywania komercyjnej przestrzeni reklamowej.</description><content:encoded>&lt;p&gt;W polskim prawie wyborczym jedna osoba może dziś wpłacić na komitet wyborczy sumę, której pracownik na najniższej krajowej nie odłoży przez kilka lat — piętnastokrotność minimalnego wynagrodzenia, w ostatnich wyborach parlamentarnych ponad pięćdziesiąt tysięcy złotych. Partia Razem chce ten pułap ściąć do 5000 zł od osoby, a przy okazji wyjąć z kampanii jej najdroższe narzędzie: płatne billboardy i wykupioną w mediach komercyjną przestrzeń reklamową. Stawką jest tu rzecz dość elementarna — czy o wyniku wyborów przesądza liczba obywateli gotowych poprzeć daną listę, czy raczej głębokość portfeli wąskiej grupy darczyńców, których stać na wpłatę dziesiątki razy większą niż przeciętna.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="ile-kosztuje-kampania-i-kto-ją-finansuje"&gt;Ile kosztuje kampania i kto ją finansuje&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Skala pieniędzy krążących w polskiej kampanii jest dobrze udokumentowana. Według &lt;a href="https://pkw.gov.pl/finansowanie-polityki/finansowanie-kampanii-wyborczych/wybory-do-sejmu-i-do-senatu/wybory-do-sejmu-rp-i-do-senatu-rp-2023/sprawozdania-finansowe-komitetow-wyborczych-uczestniczacych-w-wyborach-do-sejmu-rzeczypospolitej-pol" rel="noopener" target="_blank"&gt;sprawozdań finansowych złożonych w Państwowej Komisji Wyborczej&lt;/a&gt; pięć komitetów, które w 2023 roku zdobyły mandaty, wydało na kampanię łącznie &lt;a href="https://konkret24.tvn24.pl/polityka/wybory-2023-miliony-zlotych-na-kampanie-wyborcza-kto-ile-wydal-st7795167" rel="noopener" target="_blank"&gt;131,1 mln zł&lt;/a&gt;: Prawo i Sprawiedliwość 38,8 mln, Koalicja Obywatelska 35,4 mln, Trzecia Droga 28,5 mln, Nowa Lewica 16,9 mln i Konfederacja 11,6 mln. Najcięższą pojedynczą pozycją w tych budżetach były &lt;a href="https://konkret24.tvn24.pl/polityka/wybory-2023-miliony-zlotych-na-kampanie-wyborcza-kto-ile-wydal-st7795167" rel="noopener" target="_blank"&gt;plakaty i billboardy — 34,2 mln zł&lt;/a&gt;, przy czym najwięcej na ten cel przeznaczył PiS (14,3 mln) i Trzecia Droga (13,6 mln). Drugim wielkim kanałem był internet, na który komitety wyłożyły łącznie ponad 31 mln zł. Kampania w Polsce to więc przede wszystkim wykupywanie powierzchni: na ulicy, na ekranie i w mediach społecznościowych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po drugiej stronie tego rachunku stoją wpłaty, z których kampania się finansuje, i tu prawo stawia poprzeczkę wysoko. &lt;a href="https://lexlege.pl/kodeks-wyborczy/art-134/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Artykuł 134 Kodeksu wyborczego&lt;/a&gt; stanowi, że suma wpłat od jednego obywatela na rzecz danego komitetu nie może przekroczyć piętnastokrotności minimalnego wynagrodzenia obowiązującego w dniu poprzedzającym zarządzenie wyborów (&lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20110210112/U/D20110112Lj.pdf" rel="noopener" target="_blank"&gt;pełny tekst ustawy w ISAP&lt;/a&gt;). Przy płacy minimalnej z jesieni 2023 roku dało to konkretną kwotę: &lt;a href="https://demagog.org.pl/wypowiedzi/ile-wynosi-limit-wplat-na-kampanie-wyborcza/" rel="noopener" target="_blank"&gt;54 tys. zł od jednej osoby&lt;/a&gt; na jeden komitet. Sam kandydat może wpłacić na własny komitet jeszcze więcej — czterdziestopięciokrotność płacy minimalnej, czyli w tych samych wyborach 162 tys. zł. Ustawa dba o transparentność samego przelewu (wpłacać wolno tylko czekiem, przelewem lub kartą, nie gotówką), ale nie kwestionuje samej skali: pojedynczy zamożny darczyńca może wnieść tyle, ile setki drobnych wpłacających razem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nad tym wszystkim czuwa PKW, ale jej narzędzia są ograniczone. &lt;a href="https://www.batory.org.pl/informacje_prasowe/finansowanie-kampanii-wyborczych-wybrane-problemy/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Fundacja im. Stefana Batorego&lt;/a&gt;, która od lat monitoruje finanse polskiej polityki, wskazuje, że wydatki na media były najważniejszą pozycją budżetów komitetów, a komisja bada w praktyce wyłącznie przedłożone jej dokumenty — nie ma jak zweryfikować na bieżąco, czy billboardów naprawdę wisiało tyle, ile widnieje w rozliczeniu, ani skąd faktycznie pochodzą środki. Kontrola finansowania sprowadza się więc do sprawdzania papierów po fakcie, a nie do realnego nadzoru nad tym, kto i za ile prowadzi kampanię. Fundacja dokumentuje przy tym, że wysoki pułap wpłat bywa wykorzystywany w sposób, który dobrze pokazuje, na czym polega problem: wśród darczyńców zasilających kampanie największych ugrupowań pojawiali się członkowie zarządów spółek kontrolowanych przez państwo — a więc ludzie, których zawodowa pozycja bezpośrednio zależy od tego, kto rządzi. Kiedy jedna osoba może legalnie wnieść kilkadziesiąt tysięcy złotych, tego rodzaju wpłaty przestają być drobnym gestem poparcia i stają się elementem trwałej wymiany między władzą polityczną a kapitałem.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="dlaczego-wielkie-pieniądze-psują-demokrację"&gt;Dlaczego wielkie pieniądze psują demokrację&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Wysoki limit wpłat i drogie narzędzia agitacji tworzą razem mechanizm, który przesuwa ciężar polityki z obywateli na sponsorów. Jeśli skuteczna kampania wymaga kilkudziesięciu milionów złotych, a pojedyncza osoba może wnieść pięćdziesiąt tysięcy, to partia, która chce wygrać, musi zabiegać nie tyle o poparcie wielu, ile o przychylność nielicznych, których na taką wpłatę stać. Grupa ludzi zdolnych wyłożyć równowartość rocznej pensji robotnika jest w Polsce wąska i ma dobrze określone interesy — a każdy, kto finansuje kampanię na takim poziomie, oczekuje potem, że wybrany polityk będzie o tych interesach pamiętał. W ten sposób pieniądz, a nie liczba głosów, staje się realną walutą wpływu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Osobno warto zatrzymać się przy samych billboardach, bo to narzędzie o szczególnym charakterze. Reklama zewnętrzna działa na przestrzeni wspólnej — na skrzyżowaniu, przy przystanku, na ścianie kamienicy — której przechodzień nie może wyłączyć ani pominąć tak, jak pomija spot w internecie. Kto wykupi najwięcej powierzchni, ten dosłownie zawłaszcza krajobraz miasta na czas kampanii, a że jest to zarazem najdroższa forma agitacji, wygrywa ją zawsze komitet z najgrubszym budżetem. W efekcie widoczność w publicznej przestrzeni, która powinna zależeć od poparcia, staje się prostą pochodną zasobności: kto ma większy budżet, tego twarz wisi na większej liczbie tablic przy drogach dojazdowych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ta sama logika działa jako bariera wejścia. Partia bez zaplecza majętnych darczyńców i bez budżetu na billboardy startuje w kampanii z góry przegrana, choćby jej program cieszył się poparciem — bo w publicznej przestrzeni po prostu jej nie widać. Dominacja płatnej reklamy premiuje więc ugrupowania już osadzone w układzie interesów i utrudnia przebicie się nowym, oddolnym inicjatywom. Razem zwracało na to uwagę już &lt;a href="https://partiarazem.pl/2016/01/stanowisko-sprawie-projektow-n-o-finansowaniu-partii-ciszy-wyborczej/" rel="noopener" target="_blank"&gt;w 2016 roku&lt;/a&gt;, sprzeciwiając się uzależnianiu finansowania partii od prywatnych pieniędzy: kiedy o wejściu do parlamentu przesądza kapitał, a nie rzeczywiste poparcie, decyzje polityczne zaczynają zapadać w interesie tych, którzy za kampanię zapłacili. Obniżenie pułapu wpłat i zakaz najdroższych form reklamy uderzają dokładnie w to sprzężenie między pieniądzem a władzą.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="co-proponuje-razem"&gt;Co proponuje Razem&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Recepta Razem jest w tej sprawie krótka i zapisana wprost w programie:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote class="content-quote"&gt;
Wyprowadzimy wielkie pieniądze z polityki: zmniejszymy limit wpłat na kampanię do 5000 złotych od osoby, zakażemy płatnych billboardów i wykupywania komercyjnej przestrzeni reklamowej.&lt;cite&gt;— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Uczciwa polityka”, pkt 1, &lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="nofollow"&gt;partiarazem.pl&lt;/a&gt;&lt;/cite&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Za tym jednym zdaniem stoją trzy powiązane zmiany. Pierwsza to dziesięciokrotne ścięcie limitu wpłat — z ponad pięćdziesięciu tysięcy do 5000 zł od osoby, czyli do kwoty, którą realnie może wyłożyć nie garstka najzamożniejszych, lecz szeroka grupa zwykłych zwolenników danej partii. Druga to zakaz płatnych billboardów, dziś najdroższej pozycji w budżetach komitetów. Trzecia to zakaz wykupywania komercyjnej przestrzeni reklamowej, który odbiera przewagę tym, którzy po prostu przelicytują konkurencję zasięgiem. Wspólnie te trzy posunięcia drenują z kampanii wielkie pieniądze i domykają kanały, w których zasobność najszybciej zamienia się na polityczną przewagę. Postulat ma zresztą w Razem długi rodowód — już przed laty partia domagała się ograniczenia wydatków na spoty i billboardy oraz zwiększenia przejrzystości finansów wyborczych, traktując publiczne, wyrównane finansowanie partii jako narzędzie demokratycznej reprezentacji, a nie przywilej najbogatszych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Obniżony limit wpłat trzeba przy tym czytać razem z drugą stroną tego samego równania — publicznym finansowaniem partii. Kiedy prywatny pułap spada do 5000 zł, ciężar utrzymania politycznej konkurencji przenosi się z darczyńców na wyrównane, jawne środki budżetowe, które nie faworyzują ugrupowań powiązanych z wielkim kapitałem. Taki układ premiuje partie zdolne zebrać wielu drobnych zwolenników, a nie te, które potrafią pozyskać kilku hojnych sponsorów — na tym właśnie polega demokracja małych wpłat, w której o sile kampanii świadczy liczba popierających, a nie ich stan konta. Bez zakazu płatnych billboardów sam niższy limit byłby półśrodkiem, bo najzamożniejsi znaleźliby sposób, żeby przewagę odkupić gdzie indziej; dopiero razem oba rozwiązania zamykają obieg, w którym pieniądz zamienia się na mandaty.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sens tej zmiany wykracza poza samą politykę i sięga tego, jak urządzona jest cała gospodarka. Kampania finansowana przez wąską grupę wielkich darczyńców to w praktyce ten sam mechanizm, który w innych obszarach życia publicznego pozwala kapitałowi przekładać zasobność na wpływ — od kształtu podatków po to, czyje interesy państwo obsługuje w pierwszej kolejności. Piszemy o tym szerzej w &lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;siostrzanym serwisie o programie gospodarczym Razem&lt;/a&gt;: demokracja, w której o wyniku wyborów decydują głosy obywateli, a nie portfele sponsorów, jest warunkiem tego, by polityka gospodarcza służyła pracującej większości, a nie postępującej oligarchizacji. Limit 5000 zł i koniec płatnych billboardów to konkretne narzędzia, które ten warunek pomagają utrzymać.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="źródła-i-dalsza-lektura"&gt;Źródła i dalsza lektura&lt;/h2&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Partia Razem — Deklaracja programowa 2025 (rozdz. „Uczciwa polityka”)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20110210112/U/D20110112Lj.pdf" rel="noopener" target="_blank"&gt;Kodeks wyborczy — ustawa z 5 stycznia 2011 r., tekst jednolity (ISAP, Dz.U. 2011 nr 21 poz. 112)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://lexlege.pl/kodeks-wyborczy/art-134/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Art. 134 Kodeksu wyborczego — limit wpłat na komitet wyborczy (lexlege)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://demagog.org.pl/wypowiedzi/ile-wynosi-limit-wplat-na-kampanie-wyborcza/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Ile wynosi limit wpłat na kampanię wyborczą? — Demagog (54 tys. zł w wyborach 2023)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://pkw.gov.pl/finansowanie-polityki/finansowanie-kampanii-wyborczych/wybory-do-sejmu-i-do-senatu/wybory-do-sejmu-rp-i-do-senatu-rp-2023/sprawozdania-finansowe-komitetow-wyborczych-uczestniczacych-w-wyborach-do-sejmu-rzeczypospolitej-pol" rel="noopener" target="_blank"&gt;Sprawozdania finansowe komitetów wyborczych — wybory do Sejmu i Senatu 2023 (PKW)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://konkret24.tvn24.pl/polityka/wybory-2023-miliony-zlotych-na-kampanie-wyborcza-kto-ile-wydal-st7795167" rel="noopener" target="_blank"&gt;Wybory 2023. Miliony złotych na kampanię wyborczą. Kto ile wydał? — Konkret24 (analiza danych PKW)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.batory.org.pl/informacje_prasowe/finansowanie-kampanii-wyborczych-wybrane-problemy/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Finansowanie kampanii wyborczych. Wybrane problemy — Fundacja im. Stefana Batorego&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://partiarazem.pl/2016/01/stanowisko-sprawie-projektow-n-o-finansowaniu-partii-ciszy-wyborczej/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Stanowisko Razem w sprawie finansowania partii i ciszy wyborczej (2016)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Razem dla polskiej gospodarki — program gospodarczy Partii Razem&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;</content:encoded></item><item><title>Zawodowy radny zamiast etatu w spółce miejskiej: jak rozciąć konflikt interesów w samorządzie</title><link>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/zawodowy-radny/</link><pubDate>Tue, 30 Jun 2026 09:00:00 +0200</pubDate><guid>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/zawodowy-radny/</guid><description>Radny w powszechnej wyobraźni to społecznik, który po godzinach siada do dokumentów rady. W praktyce bywa etatowcem szkoły, przedszkola albo spółki komunalnej — a więc instytucji zależnej od władzy, którą jako radny ma kontrolować. Razem chce ten węzeł rozciąć: zakazać samorządowcom zasiadania w organach spółek i pracy w instytucjach samorządowych, a w zamian wprowadzić instytucję zawodowego radnego.</description><content:encoded>&lt;p&gt;Radny w powszechnej wyobraźni jest społecznikiem: pracuje gdzie indziej na normalnym etacie, a mandat sprawuje po godzinach, z poczucia obowiązku wobec sąsiadów. Dieta radnego to w tej opowieści drobny zwrot kosztów, nie pensja. Kłopot w tym, że „gdzie indziej” bardzo często oznacza szkołę, przedszkole, dom kultury albo spółkę komunalną — instytucję, która żyje z budżetu tej samej gminy i podlega tej samej władzy, którą radny z definicji ma rozliczać. Powstaje układ, w którym człowiek mający kontrolować prezydenta miasta jednocześnie zależy od niego finansowo: to prezydent i podległe mu jednostki decydują o jego etacie, premii, awansie. Partia Razem chce ten węzeł przeciąć u źródła — zakazać samorządowcom łączenia mandatu z posadami w spółkach i instytucjach samorządu, a w zamian wprowadzić instytucję zawodowego radnego: funkcję opłacaną z publicznych pieniędzy i za te pieniądze rozliczaną.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="problem-mandat-kontrolny-i-pensja-z-tej-samej-kasy"&gt;Problem: mandat kontrolny i pensja z tej samej kasy&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Prawo formalnie stawia radnemu barierę, tyle że wąską. Artykuł 24f &lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=wdu19900160095" rel="noopener" target="_blank"&gt;ustawy o samorządzie gminnym&lt;/a&gt; zakazuje radnym zasiadania w organach zarządzających i kontrolnych spółek handlowych z udziałem gminnych osób prawnych oraz posiadania w nich więcej niż 10 procent udziałów. Bariera dotyczy jednak wyłącznie &lt;em&gt;funkcji we władzach&lt;/em&gt; spółki — członkostwa w zarządzie czy radzie nadzorczej. Zwykły etat pozostaje poza jej zasięgiem: radny nie może zasiadać w zarządzie miejskiej spółki wodociągowej, ale może być w niej szeregowym pracownikiem; nie pokieruje szkołą jako dyrektor, ale może w niej uczyć. Ta sama gmina, która wypłaca mu dietę za kontrolowanie władzy, wypłaca mu też pensję za pracę u tej władzy — i drugiego strumienia ustawa nie tamuje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Skalę zjawiska pokazał wiosną 2026 roku obywatelski monitoring. Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska uruchomiło 16 marca serwis &lt;em&gt;kazdymusigdziespracowac.pl&lt;/em&gt;, w którym mieszkańcy zgłaszali przypadki zatrudnienia radnych w podmiotach zależnych od ich własnych samorządów. W miesiąc &lt;a href="https://www.prawo.pl/samorzad/gdzie-pracuje-radny-serwis-watchdog-polska,1541102.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;wpłynęło blisko trzy tysiące zgłoszeń&lt;/a&gt;; po odsianiu duplikatów zostały 2344 przypadki, z czego do połowy kwietnia &lt;a href="https://www.prawo.pl/samorzad/gdzie-pracuje-radny-serwis-watchdog-polska,1541102.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;potwierdzono 880&lt;/a&gt;. Rozkład tych potwierdzonych układa się w wyraźny wzór: około 40 procent radnych pracuje w szkołach, 18 procent w spółkach komunalnych, 15 procent w przedszkolach, reszta w instytucjach sportu, rekreacji i kultury. W pojedynczych miastach — Grudziądzu, Suwałkach, Ciechocinku, Chełmie — takich radnych naliczono po osiem–dziesięć w jednej radzie.&lt;/p&gt;
&lt;div class="callout callout-info"&gt;Dane poglądowe co do kompletności. Liczby ze zbiórki Watchdog Polska pochodzą ze zgłoszeń obywatelskich weryfikowanych przez stowarzyszenie, a nie z pełnego, urzędowego rejestru wszystkich radnych w Polsce. Pokazują skalę i strukturę zjawiska tam, gdzie ktoś je zgłosił i potwierdził — nie należy ich czytać jako spisu powszechnego.&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Problem nie jest prawniczą ciekawostką, bo dotyka istoty samorządu. Rada gminy istnieje po to, żeby patrzeć władzy wykonawczej na ręce: uchwala budżet, zatwierdza sprawozdania spółek, kontroluje wydatki. Radny, którego zatrudnia jednostka podległa prezydentowi, głosuje więc nad sprawami pracodawcy własnego pracodawcy — a niezależność, której wymaga od niego mandat, ściera się z lojalnością, której oczekuje od niego etat. Fundacja im. Stefana Batorego, monitorując konflikt interesów w administracji, od lat wskazuje na &lt;a href="https://www.batory.org.pl/o-nas/archiwum/odpowiedzialne-panstwo/spoleczny-monitoring-konfliktu-interesow/" rel="noopener" target="_blank"&gt;systemowe słabości&lt;/a&gt;: w polskim prawie brakuje nawet ustawowej definicji konfliktu interesów, a istniejące instrumenty prewencyjne bywają martwe. Radny co roku składa oświadczenie majątkowe (art. 24h tej samej ustawy), ale samo ujawnienie posady nie usuwa uwikłania — pokazuje je najwyżej temu, kto zechce przeczytać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Cytowany w badaniu Filip Pazderski z Fundacji Batorego dorzuca argument, który warto potraktować poważnie: w małych gminach rynek pracy bywa tak płytki, że sensowni kandydaci na radnych i tak pracują w nielicznych lokalnych instytucjach, więc twardy zakaz mógłby utrudnić obsadzenie rady. To realne zastrzeżenie — i dokładnie dlatego zakaz sam w sobie nie wystarczy. Musi mu towarzyszyć alternatywa, która sprawi, że mandat radnego przestanie być dodatkiem do etatu, a stanie się pracą wynagradzaną wprost.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="zawodowy-radny-funkcja-opłacana-i-rozliczalna"&gt;Zawodowy radny: funkcja opłacana i rozliczalna&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Instytucja zawodowego radnego odwraca logikę, w której mandat jest zajęciem „po godzinach”, finansowanym pośrednio z posady u kontrolowanej władzy. Zamiast pozwalać, by radny szukał pensji tam, gdzie akurat da się ją połączyć z mandatem, państwo płaci mu za sam mandat — jawnie, z budżetu, na warunkach opisanych w prawie. Radny przestaje być wtedy petentem lokalnych spółek i szkół, bo jego dochód nie zależy od dobrej woli prezydenta ani od tego, czy podległa mu jednostka zechce go zatrudnić. Zależy od wyborców, przed którymi się rozlicza, i od jawnych reguł, które określają, ile ta funkcja kosztuje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rozliczalność jest tu drugą stroną tej samej monety. Skoro radny bierze publiczne wynagrodzenie za sprawowanie mandatu, to za sprawowanie mandatu można go realnie oceniać: za obecność na sesjach i komisjach, za pracę nad uchwałami, za kontrolę wydatków, a nie za lojalność wobec ratusza. Publiczna pensja bez publicznej odpowiedzialności byłaby tylko nową synekurą — dlatego zawodowy radny ma sens jedynie jako funkcja opisana obowiązkami, nie jako kolejny tytuł do przelewu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sam zakaz łączenia funkcji jest przy tym połową rozwiązania. Drugą jest uporządkowanie tego, co dzieje się w samych spółkach. Razem proponuje &lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="noopener" target="_blank"&gt;likwidację rad nadzorczych w spółkach samorządowych&lt;/a&gt; i zastąpienie ich sprofesjonalizowanym nadzorem właścicielskim — bo to właśnie miejsca w radach nadzorczych są klasycznym paśnikiem, do którego trafiają ludzie władzy i ich znajomi. Kiedy nadzór nad majątkiem publicznym sprawują fachowcy rozliczani z wyników spółki, a nie osoby wynagradzane za samą obecność na posiedzeniu, znika główny mechanizm, przez który mandat i pieniądze splatają się w jeden układ.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Warto nazwać rzecz po imieniu także politycznie. Obsadzanie spółek i instytucji publicznych ludźmi partii to praktyka, którą Razem opisuje jako koryciarstwo i przypisuje głównemu obozowi władzy niezależnie od tego, kto akurat rządzi. Adrian Zandberg podczas letniej trasy partii pytał wprost, &lt;a href="https://media.partiarazem.pl/p/zandberg-i-owca-w-gdyni-koryciarska-koalicja-popis-obsiada-polsk-3" rel="noopener" target="_blank"&gt;dlaczego „tysiące aparatczyków obsiadają spółki Skarbu Państwa”&lt;/a&gt;, zamiast zarządzać wspólnym majątkiem profesjonalnie — a spór PiS z Platformą służy w tej diagnozie głównie przykryciu skali zawłaszczania publicznych posad. Zawodowy radny i zakaz łączenia funkcji to lokalna odpowiedź na ten sam problem: odciąć dostęp do publicznych stanowisk jako waluty politycznej wdzięczności.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="co-proponuje-razem"&gt;Co proponuje Razem&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;W Deklaracji programowej z 2025 roku, w rozdziale o uczciwej polityce, postulat sformułowany jest bez niedomówień:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote class="content-quote"&gt;
Zakażemy samorządowcom zasiadania w organach spółek jednostek samorządu terytorialnego i spółek Skarbu Państwa i pracy w instytucjach samorządowych. Wprowadzimy instytucję zawodowego radnego.&lt;cite&gt;— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Uczciwa polityka”, pkt 4, &lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="nofollow"&gt;partiarazem.pl&lt;/a&gt;&lt;/cite&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Postulat czytany razem z sąsiednimi punktami tego samego rozdziału układa się w spójną całość: zakaz zasiadania w organach spółek Skarbu Państwa przez dwa lata po wygaśnięciu mandatu (pkt 3), likwidacja rad nadzorczych w spółkach samorządowych na rzecz profesjonalnego nadzoru (pkt 5), a do tego twarde reguły finansowania kampanii i limity kadencji. Wspólny mianownik jest jeden: publiczne stanowisko traktuje się tu jako funkcję do wykonywania — obwarowaną obowiązkami i rozliczeniem — a nie jako łup do rozdania między swoich. Zawodowy radny domyka tę logikę na najniższym, najbliższym ludziom szczeblu — tam, gdzie o wodociągach, szkołach i mieszkaniach komunalnych decyduje się w sali obrad rady miasta.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak rozumiany mandat najlepiej opisać kategorią, którą na co dzień stosuje się do każdej innej pracy: opłacanej, mającej zakres obowiązków i podlegającej ocenie. Funkcja publiczna traktowana jako rozliczalna praca, a nie jako synekura czy przywilej, to zresztą motyw, który wraca w całym programie Razem — pisaliśmy o nim także w &lt;a href="https://razemdlapracy.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;siostrzanym serwisie o państwie po stronie pracujących&lt;/a&gt;, gdzie państwo występuje jako uczciwy, transparentny pracodawca, a nie jako dysponent posad do obsadzania kluczem partyjnym. Zawodowy radny jest tej idei lokalnym przypadkiem: ktoś, kto bierze publiczne pieniądze za pilnowanie wspólnego dobra, i za to pilnowanie odpowiada przed wyborcami.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="źródła-i-dalsza-lektura"&gt;Źródła i dalsza lektura&lt;/h2&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Partia Razem — Deklaracja programowa 2025 (program, rozdz. „Uczciwa polityka”)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=wdu19900160095" rel="noopener" target="_blank"&gt;Ustawa z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (art. 24f, 24h) — ISAP, Sejm RP&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.prawo.pl/samorzad/gdzie-pracuje-radny-serwis-watchdog-polska,1541102.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;Szkoły, spółki komunalne i kultura — tam pracują radni w swoich gminach (badanie Watchdog Polska) — Prawo.pl&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.batory.org.pl/o-nas/archiwum/odpowiedzialne-panstwo/spoleczny-monitoring-konfliktu-interesow/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Społeczny monitoring konfliktu interesów — Fundacja im. Stefana Batorego&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://media.partiarazem.pl/p/zandberg-i-owca-w-gdyni-koryciarska-koalicja-popis-obsiada-polsk-3" rel="noopener" target="_blank"&gt;Zandberg i Owca w Gdyni: koryciarska koalicja POPiS obsiadła Polskę — biuro prasowe Partii Razem&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://razemdlapracy.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Państwo po stronie pracujących — Razem dla pracy&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;</content:encoded></item><item><title>Drzwi obrotowe: dlaczego były minister nie powinien nazajutrz doradzać branży, którą regulował</title><link>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/drzwi-obrotowe-karencja/</link><pubDate>Sat, 27 Jun 2026 09:00:00 +0200</pubDate><guid>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/drzwi-obrotowe-karencja/</guid><description>Wysoki urzędnik, który przez lata decydował o podatkach albo koncesjach dla całej branży, następnego dnia po odejściu z urzędu może zostać jej doradcą, lobbystą albo członkiem zarządu. Ten przepływ ludzi między państwem a wielkim biznesem — drzwi obrotowe — jest jednym z najbardziej niedocenianych kanałów korupcji politycznej. Razem chce go domknąć dla najważniejszych urzędników w państwie.</description><content:encoded>&lt;p&gt;Wysoki urzędnik, który przez kilka lat decydował o koncesjach, stawkach podatkowych albo wielkich kontraktach dla całej branży, następnego dnia po odejściu z urzędu może zostać w tej samej branży doradcą, lobbystą albo członkiem zarządu. Zna od środka decyzje, które sam wydał, i wie, kto na nich zyskał; ma dojścia do ludzi wciąż sprawujących władzę i orientuje się w słabych punktach regulacji, którą pisał. Ten przepływ ludzi między państwem a wielkim biznesem — nazywany drzwiami obrotowymi — jest jednym z najbardziej niedocenianych kanałów korupcji politycznej, bo formalnie nikt nikomu nie wręcza koperty. Partia Razem chce te drzwi domknąć dla najważniejszych urzędników w państwie: byłych prezydentów, premierów, marszałków Sejmu i ministrów finansów.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="problem-drzwi-obrotowe-i-cena-którą-płaci-państwo"&gt;Problem: drzwi obrotowe i cena, którą płaci państwo&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Mechanizm konfliktu interesów przy drzwiach obrotowych ma dwie twarze. Pierwsza działa jeszcze wtedy, gdy urzędnik siedzi w gabinecie: świadomość, że za rok będzie szukał pracy w regulowanej przez siebie branży, potrafi zmiękczyć niejedną decyzję — łagodniej poprowadzoną kontrolę czy korzystniej rozstrzygnięty przetarg łatwiej wtedy wytłumaczyć sobie racjami merytorycznymi. Druga uruchamia się po odejściu: prywatna firma nie płaci byłemu ministrowi za jego kompetencje księgowe, tylko za dostęp — za znajomości, za wiedzę o tym, jak naprawdę zapadają decyzje, i za możliwość zadzwonienia do dawnych podwładnych. OECD w opracowaniu &lt;em&gt;Post-Public Employment&lt;/em&gt; opisuje właśnie ten problem: byli urzędnicy dysponują uprzywilejowanym dostępem, wiedzą wewnętrzną i relacjami, które pozwalają im wpływać na politykę w sposób niedostępny dla innych uczestników rynku, a odpowiedzią mają być między innymi &lt;a href="https://www.oecd.org/content/dam/oecd/en/publications/reports/2010/08/post-public-employment_g1gh9fe8/9789264056701-en.pdf" rel="noopener" target="_blank"&gt;okresy karencji i ograniczenia zatrudnienia po odejściu z urzędu&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie jest to problem abstrakcyjny ani wyłącznie polski, ale w Polsce reguły są wyjątkowo dziurawe. Grupa Państw przeciwko Korupcji (GRECO) działająca przy Radzie Europy w czwartej rundzie ewaluacyjnej — poświęconej zapobieganiu korupcji wśród parlamentarzystów, sędziów i prokuratorów — wielokrotnie wytykała Polsce braki w standardach uczciwości osób na najwyższych stanowiskach i do dziś &lt;a href="https://www.coe.int/en/web/portal/-/new-greco-report-on-poland-s-progress-to-prevent-corruption-of-mps-judges-and-prosecutors" rel="noopener" target="_blank"&gt;trzyma nasz kraj w procedurze niezgodności z zaleceniami&lt;/a&gt;. Transparency International z kolei traktuje drzwi obrotowe jako jeden z klasycznych mechanizmów konfliktu interesów i wskazuje &lt;a href="https://knowledgehub.transparency.org/helpdesk/cooling-off-periods-regulating-the-revolving-door" rel="noopener" target="_blank"&gt;okres karencji jako najczęściej stosowane narzędzie&lt;/a&gt; ograniczające to ryzyko — czyli minimalny czas, przez który były urzędnik nie może przyjąć zatrudnienia w sektorze, którym się zajmował.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Koszt braku takich reguł nie sprowadza się do jednej transakcji. Kiedy społeczeństwo widzi, że stanowisko ministra bywa przystankiem w drodze do intratnej posady w korporacji, słabnie zaufanie do samej instytucji państwa — do tego, że decyzje zapadają w interesie publicznym, a nie przyszłego pracodawcy. To jest realna szkoda, tyle że rozłożona na wszystkich obywateli i trudna do zafakturowania. Cierpi na niej także konkurencja rynkowa: firma, która zatrudnia byłego regulatora, kupuje sobie przewagę nieosiągalną dla rywali w żaden uczciwy sposób, a więc zniekształca ten sam rynek, którego równości ma teoretycznie pilnować państwo.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="jak-działa-okres-karencji-dla-ministrów-gdzie-indziej"&gt;Jak działa okres karencji dla ministrów gdzie indziej&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Rozwiązanie jest znane i sprawdzone: cooling-off period, czyli okres, w którym były urzędnik nie może podjąć pracy tam, gdzie jego świeża wiedza i kontakty stanowiłyby nieuczciwą przewagę. Same instytucje unijne stosują je od dawna. Jak wynika z analizy Biura Analiz Parlamentu Europejskiego, byłych komisarzy obowiązuje &lt;a href="https://epthinktank.eu/2024/04/29/rules-on-revolving-doors-in-the-eu-post-mandate-restrictions-on-members-of-eu-institutions-and-parliamentarians-in-member-states/" rel="noopener" target="_blank"&gt;dwuletnia karencja, a byłego przewodniczącego Komisji — trzyletnia&lt;/a&gt;; eurodeputowanych — sześciomiesięczna. Wśród państw członkowskich, które nałożyły karencję na byłych parlamentarzystów, roczny zakaz obowiązuje w Belgii, Irlandii i na Litwie, a dwuletni na Łotwie i w Słowenii (w Chorwacji jest to półtora roku). Transparency International odnotowuje, że w praktyce takie okresy &lt;a href="https://knowledgehub.transparency.org/helpdesk/cooling-off-periods-regulating-the-revolving-door" rel="noopener" target="_blank"&gt;wahają się zwykle od jednego roku do dwóch lat&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Polska w tym zestawieniu wypada blado. Ta sama analiza pokazuje, że aż dwadzieścia państw członkowskich, w tym Polska, &lt;a href="https://epthinktank.eu/2024/04/29/rules-on-revolving-doors-in-the-eu-post-mandate-restrictions-on-members-of-eu-institutions-and-parliamentarians-in-member-states/" rel="noopener" target="_blank"&gt;w ogóle nie przewiduje karencji dla byłych parlamentarzystów&lt;/a&gt;. Nie jest tak, że temat revolving door w Polsce nie istnieje w prawie zupełnie — istnieje, tyle że w wersji szczątkowej. Ustawa z 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne przewiduje &lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19971060679" rel="noopener" target="_blank"&gt;roczny zakaz zatrudnienia lub zasiadania w organach firmy&lt;/a&gt;, z którą dany urzędnik miał wcześniej do czynienia służbowo — ale dotyczy on wąskiego kręgu funkcjonariuszy, wiąże się wyłącznie z konkretnym przedsiębiorcą, wobec którego wydawano decyzje, i może zostać uchylony zgodą specjalnej komisji. To zabezpieczenie skrojone tak wąsko, że były minister finansów bez trudu przechodzi obok niego do dużej instytucji finansowej, z którą formalnie nie prowadził pojedynczej sprawy.&lt;/p&gt;
&lt;div class="callout callout-info"&gt;&lt;strong&gt;Dane poglądowe.&lt;/strong&gt; Długości karencji różnią się między krajami i między funkcjami (inaczej traktuje się komisarza, inaczej eurodeputowanego), a systemy prawne bywają przebudowywane — powyższe wartości ilustrują skalę i logikę rozwiązania, a konkretny wymiar zawsze wynika z aktualnych przepisów danego państwa lub instytucji.&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Sama długość karencji jest przy tym mniej istotna niż jej zakres i egzekwowalność. Roczny zakaz, który obejmuje wyłącznie jedną konkretną firmę i który komisja może uchylić, chroni słabiej niż krótszy, ale bezwarunkowy zakaz obejmujący całą regulowaną branżę. OECD podkreśla, że okres karencji działa dopiero w parze z jawnością — z obowiązkiem zgłaszania planowanego zatrudnienia i realną możliwością weryfikacji, czy nowa posada nie jest zapłatą za wcześniejsze decyzje. Bez takiego obowiązku zgłoszeń i weryfikacji przepis o karencji pozostaje deklaracją bez pokrycia, a przepływ ludzi między urzędem a regulowaną branżą trwa dalej.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="co-proponuje-razem"&gt;Co proponuje Razem&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Razem chce zamknąć tę lukę od strony najważniejszych urzędów w państwie. W Deklaracji programowej z 2025 roku, w rozdziale o uczciwej polityce, postulat brzmi wprost:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote class="content-quote"&gt;
Wprowadzimy zakaz pracy w sektorze prywatnym przez byłych prezydentów, premierów, marszałków Sejmu i ministrów finansów bezpośrednio po zakończeniu sprawowania urzędu.&lt;cite&gt;— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Uczciwa polityka”, pkt 7, &lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="nofollow"&gt;partiarazem.pl&lt;/a&gt;&lt;/cite&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Zakaz obejmuje więc cztery urzędy o największym ciężarze decyzyjnym — głowę państwa, szefa rządu, marszałka Sejmu i ministra finansów — i dotyczy pracy w sektorze prywatnym bezpośrednio po odejściu ze stanowiska. To adresowana odpowiedź na najpoważniejszy wariant drzwi obrotowych: ten, w którym z rynkiem żegna się osoba dysponująca dosłownie najszerszą wiedzą o państwie i jego finansach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Drugi postulat z tego samego rozdziału dotyczy innej ścieżki i ma własny, precyzyjnie określony wymiar czasowy — nie należy go mylić z zakazem dla premierów i ministrów. Chodzi o samorządowców i parlamentarzystów przechodzących do spółek kontrolowanych przez państwo:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote class="content-quote"&gt;
Wprowadzimy zakaz zasiadania w organach spółek skarbu państwa przez dwa lata po zwolnieniu mandatu w parlamencie i samorządzie.&lt;cite&gt;— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Uczciwa polityka”, pkt 3, &lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="nofollow"&gt;partiarazem.pl&lt;/a&gt;&lt;/cite&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Dwuletni okres odnosi się tu wyłącznie do organów spółek Skarbu Państwa i wyłącznie do osób, które właśnie złożyły mandat posła, senatora albo radnego. To domknięcie osobnego kanału synekur — obsadzania rad nadzorczych i zarządów państwowych spółek nazwiskami wprost z parlamentu i rad — a nie ta sama reguła co zakaz z punktu siódmego. Razem trzyma te dwa mechanizmy rozdzielnie właśnie dlatego, że atakują dwa różne zjawiska: pierwszy pilnuje, by najwyżsi urzędnicy nie sprzedawali branży swojej wiedzy, drugi — by mandat w wyborach nie zamieniał się w bilet do państwowej spółki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Za oboma postulatami stoi ta sama diagnoza, którą warto czytać razem z gospodarczą stroną tej samej polityki. Drzwi obrotowe są przecież narzędziem, którym wielki kapitał wpływa na reguły gry — od podatków po prawo pracy — kupując sobie życzliwość urzędników obietnicą przyszłej posady. Szczelna karencja to jeden z warunków tego, by państwo prowadziło politykę po stronie pracujących, a nie po stronie korporacyjnych lobbystów; o tym, jak wygląda gospodarka ustawiona pod interes większości, a nie pod interes rentierów, piszemy w siostrzanym serwisie &lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Razem dla gospodarki&lt;/a&gt;. Dlatego uczciwej polityki nie da się oddzielić od uczciwej gospodarki: obie sprowadzają się do tego samego warunku — żeby o decyzjach państwa nie przesądzały interesy tych, których te decyzje mają dotyczyć.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="źródła-i-dalsza-lektura"&gt;Źródła i dalsza lektura&lt;/h2&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Partia Razem — Deklaracja programowa 2025 (rozdz. „Uczciwa polityka”, pkt 3 i 7)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.oecd.org/content/dam/oecd/en/publications/reports/2010/08/post-public-employment_g1gh9fe8/9789264056701-en.pdf" rel="noopener" target="_blank"&gt;OECD — Post-Public Employment: Good Practices for Preventing Conflict of Interest (2010)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://knowledgehub.transparency.org/helpdesk/cooling-off-periods-regulating-the-revolving-door" rel="noopener" target="_blank"&gt;Transparency International — Cooling off periods: Regulating the revolving door (Anti-Corruption Helpdesk)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://epthinktank.eu/2024/04/29/rules-on-revolving-doors-in-the-eu-post-mandate-restrictions-on-members-of-eu-institutions-and-parliamentarians-in-member-states/" rel="noopener" target="_blank"&gt;European Parliamentary Research Service — Rules on „revolving doors” in the EU (2024)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.coe.int/en/web/portal/-/new-greco-report-on-poland-s-progress-to-prevent-corruption-of-mps-judges-and-prosecutors" rel="noopener" target="_blank"&gt;GRECO (Rada Europy) — raport o Polsce: zapobieganie korupcji parlamentarzystów, sędziów i prokuratorów&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19971060679" rel="noopener" target="_blank"&gt;Ustawa z 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne (Dz.U. 1997 nr 106 poz. 679) — ISAP&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Razem dla gospodarki — polityka po stronie pracujących&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;</content:encoded></item><item><title>Loty krajowe posłów: które z nich spokojnie zastąpiłby pociąg</title><link>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/loty-krajowe-poslow-kolej/</link><pubDate>Wed, 24 Jun 2026 09:00:00 +0200</pubDate><guid>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/loty-krajowe-poslow-kolej/</guid><description>W 2025 roku krajowe przeloty posłów kosztowały budżet ponad 8 milionów złotych, choć na trasach takich jak Warszawa–Kraków Pendolino dowozi pasażera w mniej niż trzy godziny. Razem chce ograniczyć loty parlamentarzystów na koszt państwa tam, gdzie kolej realnie je zastępuje, i wprowadzić ewidencję kilometrówek.</description><content:encoded>&lt;p&gt;Poseł mieszkający w Małopolsce, który chce z Krakowa dostać się na obrady do Warszawy, ma dziś dwie drogi. Może wsiąść w Pendolino i przespać albo przepracować dwie godziny z hakiem, albo polecieć samolotem na koszt Kancelarii Sejmu — mimo że na krótkiej krajowej trasie samolot nie wygrywa z koleją ani na czasie liczonym od drzwi do drzwi, ani tym bardziej na cenie dla podatnika. W 2025 roku parlamentarzyści wybrali tę drugą drogę &lt;a href="https://www.wprost.pl/polityka/12255600/8-mln-na-loty-krajowe-poslow-dwoch-rekordzistow-to-politycy-pis-i-ko.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;9112 razy, a łączny rachunek przekroczył 8 milionów złotych&lt;/a&gt;. Partia Razem proponuje prostą regułę: państwo przestaje fundować posłom loty tam, gdzie tę samą trasę da się pokonać pociągiem w mniej niż trzy godziny — a rozliczanie dojazdów autem obejmuje ewidencją, żeby wiadomo było, za co dokładnie płaci budżet.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="przywileje-na-koszt-państwa-loty-i-kilometrówki"&gt;Przywileje na koszt państwa: loty i kilometrówki&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Prawo do bezpłatnych podróży, w tym samolotem, gwarantuje parlamentarzystom &lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19960730350" rel="noopener" target="_blank"&gt;ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora&lt;/a&gt;. Sama zasada ma sens — poseł musi kursować między okręgiem a Warszawą i nie powinien dokładać do mandatu z własnej kieszeni. Problem zaczyna się tam, gdzie prawo do refundacji zamienia się w wygodny nawyk, którego nikt nie rozlicza z sensu ekonomicznego. Krajowe loty posłów w 2025 roku to &lt;a href="https://www.wprost.pl/polityka/12255600/8-mln-na-loty-krajowe-poslow-dwoch-rekordzistow-to-politycy-pis-i-ko.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;ponad 8 milionów złotych za 9112 przelotów, z których skorzystało 274 parlamentarzystów&lt;/a&gt; — dane pochodzą z Kancelarii Sejmu, zestawione przez dziennikarzy. Średnio wychodzi około 890 złotych za jeden przelot pokrywany z publicznych pieniędzy, choć komercyjny bilet na tej samej trasie Kraków–Warszawa &lt;a href="https://www.wprost.pl/polityka/12255600/8-mln-na-loty-krajowe-poslow-dwoch-rekordzistow-to-politycy-pis-i-ko.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;potrafi kosztować od 249 złotych&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rachunek rozkłada się nierówno, bo część posłów lata seryjnie. W samym 2025 roku rekordzistą był &lt;a href="https://www.wprost.pl/polityka/12255600/8-mln-na-loty-krajowe-poslow-dwoch-rekordzistow-to-politycy-pis-i-ko.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;Łukasz Kmita z PiS ze 144 przelotami za około 128 tysięcy złotych, tuż za nim Robert Dowhan z Koalicji Obywatelskiej ze 143 lotami za blisko 127 tysięcy&lt;/a&gt; — a więc politycy dwóch największych, na co dzień skłóconych obozów, którzy w tej jednej sprawie korzystają z przywileju tak samo chętnie. Licząc od początku obecnej kadencji, krajowe loty parlamentarzystów pochłonęły już &lt;a href="https://tvn24.pl/polska/loty-poslow-po-polsce-kosztowaly-miliony-mamy-wykaz-od-poczatku-kadencji-st8821594" rel="noopener" target="_blank"&gt;blisko 16 milionów złotych, przy czym pojedynczy rekordzista wylatał ponad 222 tysiące&lt;/a&gt;. Osiem milionów rocznie nie wywróci budżetu, ale to właśnie na takich wydatkach osypuje się zaufanie do klasy politycznej: trudno przekonywać wyborcę do oszczędności, samemu latając trasę, którą pół kraju pokonuje pociągiem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Drugą pozycją w tym samym rozdziale wydatków są kilometrówki — ryczałt na dojazdy prywatnym samochodem po okręgu. W poprzedniej kadencji Sejmu pochłonęły one &lt;a href="https://autokult.pl/49-mln-zl-na-poselskie-kilometrowki-ile-mozna-za-to-przejechac,7077643009166272a" rel="noopener" target="_blank"&gt;49 224 608,29 złotych&lt;/a&gt;, co przy stawce dochodzącej do 1,15 złotego za kilometr oznacza rozliczenie blisko 43 milionów przejechanych kilometrów. Kłopot nie leży w samej stawce, tylko w tym, jak się to rozlicza: pieniądze &lt;a href="https://autokult.pl/49-mln-zl-na-poselskie-kilometrowki-ile-mozna-za-to-przejechac,7077643009166272a" rel="noopener" target="_blank"&gt;wypłacane są w zasadzie bez kontroli, na podstawie oświadczenia posła, bez tras, celów, faktur ani rachunków&lt;/a&gt;. Skala tego zaufania bywa trudna do obrony — &lt;a href="https://autokult.pl/49-mln-zl-na-poselskie-kilometrowki-ile-mozna-za-to-przejechac,7077643009166272a" rel="noopener" target="_blank"&gt;196 posłów zadeklarowało średnio ponad 100 kilometrów dziennie, wliczając weekendy i dni wolne&lt;/a&gt;. Od stycznia 2026 roku miesięczny limit obniżono z 3500 do &lt;a href="https://jakglosuja.pl/kilometrowki" rel="noopener" target="_blank"&gt;1500 kilometrów, ze stawkami 0,89 lub 1,15 złotego za kilometr zależnie od pojemności silnika&lt;/a&gt;, ale sama zasada „wierzymy na słowo&amp;quot; pozostała.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="skala-co-dałoby-się-przesiąść-na-tory"&gt;Skala: co dałoby się przesiąść na tory&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Regułę, którą proponuje Razem, łatwo sprawdzić w praktyce — na konkretnych trasach widać, jak wypada. Weźmy relację, która w statystyce lotów wraca najczęściej, czyli Warszawa–Kraków. Najszybsze pociągi Express InterCity Premium pokonują ją &lt;a href="https://www.europodroze.pl/pendolino/warszawa-centralna/krakow-glowny" rel="noopener" target="_blank"&gt;w około dwie godziny dwadzieścia minut, a większość połączeń Pendolino i tak mieści się poniżej trzech godzin&lt;/a&gt;, z biletem drugiej klasy &lt;a href="https://www.europodroze.pl/pendolino/warszawa-centralna/krakow-glowny" rel="noopener" target="_blank"&gt;już od około 108 złotych&lt;/a&gt;. Doliczając dojazd na lotnisko, odprawę i drogę z lotniska do centrum, samolot na tej trasie nie daje realnej oszczędności czasu — a różnica w cenie, którą płaci budżet, idzie w setki złotych za każdy bilet. Trasa Warszawa–Kraków wpada więc jednoznacznie w kryterium „mniej niż trzy godziny koleją&amp;quot;: tu lot na koszt państwa traci uzasadnienie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie każda relacja jest tak jednoznaczna, co warto powiedzieć wprost. Warszawa–Wrocław to trasa, na której czas przejazdu &lt;a href="https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/pociagiem-z-warszawy-do-wroclawia-jedziemy-rekordowo-dlugo-113854.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;potrafi dziś przekraczać nawet pięć godzin przez zamknięcia torów i objazdy, choć w rekordowym rozkładzie z 2015 roku Pendolino schodziło do trzech godzin dwudziestu ośmiu minut&lt;/a&gt; — czyli relacja, która dziś zwykle plasuje się powyżej progu trzech godzin, zależnie od stanu infrastruktury. Właśnie dlatego postulat Razem jest progiem, a nie zakazem lotów w ogóle: tam, gdzie kolej dowozi w mniej niż trzy godziny, płaci pasażer sam albo jedzie pociągiem; tam, gdzie tory na to nie pozwalają, refundacja lotu zostaje. Kryterium jest przy tym samonapędzające się — im lepsza kolej, tym mniej tras kwalifikuje się do finansowanego przelotu.&lt;/p&gt;
&lt;div class="callout callout-info"&gt;&lt;strong&gt;Dane poglądowe.&lt;/strong&gt; Rozkłady jazdy i ceny biletów zmieniają się sezonowo i zależą od konkretnego połączenia oraz terminu zakupu; podane czasy przejazdu i kwoty to wartości typowe dla wskazanych tras, a nie stała taryfa. Średni koszt jednego przelotu (~890 zł) to iloraz łącznej kwoty i liczby lotów z danych Kancelarii Sejmu za 2025 rok, nie stawka jednostkowa.&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Loty i kilometrówki to zresztą wierzchołek szerszego problemu — sposobu, w jaki część klasy politycznej traktuje publiczny majątek jak własną wygodę. Razem zapowiedziało &lt;a href="https://media.partiarazem.pl/p/razem-skada-zapytanie-w-sprawie-limuzyn-cabeckiego-merta-traktuj-34" rel="noopener" target="_blank"&gt;zapytanie i interpelację poselską w sprawie luksusowych limuzyn wynajmowanych przez urząd marszałkowski w Kujawsko-Pomorskiem&lt;/a&gt;, gdzie na długoterminowy najem drogich samochodów zaplanowano 700 tysięcy złotych rocznie. To akurat była kontrola poselska, a nie punkt programu — ale dobrze pokazuje ten sam mechanizm, który stoi za lotami i kilometrówkami: wydatek łatwo uzasadnić „potrzebą urzędu&amp;quot;, dopóki nikt nie pyta o rachunek.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="co-proponuje-razem"&gt;Co proponuje Razem&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Deklaracja programowa Partii Razem z 2025 roku wpisuje ograniczenie lotów i ewidencję kilometrówek wprost w rozdział o uczciwej polityce, w punkcie o ukróceniu nieuczciwych praktyk parlamentarzystów:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote class="content-quote"&gt;
Ukrócimy nieuczciwe praktyki parlamentarzystów. Wprowadzimy ewidencję kilometrówek. Ograniczymy loty krajowe parlamentarzystów na koszt państwa do tras, których nie da się pokonać w mniej niż trzy godziny koleją.&lt;cite&gt;— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Uczciwa polityka”, pkt 2, &lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="nofollow"&gt;partiarazem.pl&lt;/a&gt;&lt;/cite&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;W praktyce składają się na to dwa konkrety, które da się wdrożyć bez czekania na wielką reformę:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Loty krajowe finansowane z budżetu tylko tam, gdzie kolej nie daje rady.&lt;/strong&gt; Kryterium jest twarde i sprawdzalne: jeśli pociąg pokonuje trasę w mniej niż trzy godziny, przelot na koszt państwa przestaje przysługiwać. Warszawa–Kraków przy dzisiejszych rozkładach mieści się w tym progu, więc znika z listy finansowanych połączeń.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Ewidencja kilometrówek.&lt;/strong&gt; Zamiast wypłacać ryczałt na samo oświadczenie, dojazdy autem mają być dokumentowane, tak by publiczne pieniądze dało się powiązać z rzeczywistą trasą i celem. Prawo do zwrotu kosztów dojazdu pozostaje nienaruszone; zmienia się jedynie sposób jego rozliczania — z oświadczenia na udokumentowaną trasę i cel.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Sens tej reguły wykracza poza oszczędność, choć osiem milionów rocznie na loty to realna kwota. Chodzi o zasadę, że przywilej opłacany ze wspólnej kasy musi mieć uzasadnienie, którego da się bronić przed wyborcą. Poseł nadal dojedzie tam, gdzie musi. Zmienia się tylko to, że wygoda przestaje być finansowana automatycznie, w oderwaniu od tego, czy istnieje tańsza i porównywalnie szybka alternatywa na torach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I tu postulat o uczciwej polityce spotyka się z zupełnie praktyczną sprawą jakości kolei. Reguła „mniej niż trzy godziny koleją&amp;quot; działa na korzyść pasażerów tym mocniej, im gęstsza i szybsza jest sieć połączeń — bo każda skrócona trasa to kolejna relacja, na której samolot przestaje mieć sens także dla zwykłego podróżnego, nie tylko dla posła. O tym, jak zbudować kolej, która realnie konkuruje z krótkim lotem — od szybkich połączeń międzymiastowych po jednolity bilet — piszemy w siostrzanym serwisie &lt;a href="https://razemdlatransportu.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Razem dla transportu&lt;/a&gt;. Ograniczenie lotów parlamentarzystów i inwestycja w kolej zazębiają się: im lepszy pociąg, tym mniej powodów, by ktokolwiek — z mandatem czy bez — leciał samolotem z Warszawy do Krakowa.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="źródła-i-dalsza-lektura"&gt;Źródła i dalsza lektura&lt;/h2&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Partia Razem — Deklaracja programowa 2025 (rozdz. „Uczciwa polityka&amp;quot;)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.wprost.pl/polityka/12255600/8-mln-na-loty-krajowe-poslow-dwoch-rekordzistow-to-politycy-pis-i-ko.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;8 mln na loty krajowe posłów — dane Kancelarii Sejmu za 2025 (Wprost)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://autokult.pl/49-mln-zl-na-poselskie-kilometrowki-ile-mozna-za-to-przejechac,7077643009166272a" rel="noopener" target="_blank"&gt;49 mln zł na poselskie kilometrówki — jak są rozliczane (Autokult)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://jakglosuja.pl/kilometrowki" rel="noopener" target="_blank"&gt;Kilometrówki poselskie — nowe limity i stawki od 2026 (jakglosuja.pl)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.europodroze.pl/pendolino/warszawa-centralna/krakow-glowny" rel="noopener" target="_blank"&gt;Pendolino Warszawa Centralna–Kraków Główny: czas przejazdu i ceny (EuroPodróże)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/pociagiem-z-warszawy-do-wroclawia-jedziemy-rekordowo-dlugo-113854.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;Pociągiem z Warszawy do Wrocławia — czasy przejazdu (Rynek Kolejowy)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19960730350" rel="noopener" target="_blank"&gt;Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora (ISAP)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://media.partiarazem.pl/p/razem-skada-zapytanie-w-sprawie-limuzyn-cabeckiego-merta-traktuj-34" rel="noopener" target="_blank"&gt;Razem składa zapytanie w sprawie limuzyn — biuro prasowe Razem&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://razemdlatransportu.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Razem dla transportu — kolej zamiast krótkiego lotu&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;</content:encoded></item><item><title>Rada nadzorcza spółki komunalnej: ile płaci się za posadę z klucza partyjnego</title><link>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/rady-nadzorcze-spolki-samorzadowe/</link><pubDate>Sun, 21 Jun 2026 09:00:00 +0200</pubDate><guid>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/rady-nadzorcze-spolki-samorzadowe/</guid><description>Spółka wodociągowa czy komunikacyjna ma radę nadzorczą, w której zasiadają ludzie z partyjnego rozdania, pobierający comiesięczne wynagrodzenie za posiedzenia zwoływane raz na miesiąc. Kontrole NIK pokazują, że te rady rzadko cokolwiek realnie nadzorują. Razem chce je zlikwidować i zastąpić profesjonalnym nadzorem właścicielskim.</description><content:encoded>&lt;p&gt;Prawie każde większe miasto w Polsce prowadzi swoje sprawy przez spółki: wodociągi, komunikację miejską, ciepłownię, zakład oczyszczania, spółkę zarządzającą halą czy targowiskiem. Nad każdą z nich, z mocy prawa, czuwa rada nadzorcza — ciało, które teoretycznie ma pilnować, żeby zarząd gospodarował publicznym majątkiem uczciwie i sensownie. W praktyce miejsca w tych radach od lat rozdaje się według klucza partyjnego, a comiesięczne wynagrodzenie płynie za obecność na posiedzeniu zwoływanym raz na miesiąc. Partia Razem proponuje rozwiązanie proste i radykalne: zlikwidować rady nadzorcze w spółkach samorządowych i zastąpić je sprofesjonalizowanym nadzorem właścicielskim, w którym za pilnowanie publicznych pieniędzy odpowiada ktoś, kogo można z tego rozliczyć.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="problem-rada-która-nadzoruje-sama-siebie"&gt;Problem: rada, która nadzoruje sama siebie&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Skala zjawiska jest przy tym większa, niż mogłoby się wydawać. Według danych GUS przytoczonych w kontroli Najwyższej Izby Kontroli w Polsce działa &lt;a href="https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/finanse-publiczne/spolki-komunalne-pomorskie-i-zachodniopomorskie.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;ponad 2,4 tys. spółek w pełni należących do samorządów&lt;/a&gt; (stan na 2020 r.), a do tego dochodzą setki spółek z udziałem mniejszościowym. Każda z nich musi mieć radę nadzorczą — to obowiązek ustawowy, wynikający wprost z &lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19970090043" rel="noopener" target="_blank"&gt;art. 10a ustawy o gospodarce komunalnej&lt;/a&gt;, a nie kwestia uznania samorządu. Oznacza to kilka tysięcy płatnych foteli, które ktoś musi obsadzić, i które w samorządowej rzeczywistości obsadza się nazwiskami z własnego zaplecza.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Za samo zasiadanie w radzie przysługuje wynagrodzenie, i to nie symboliczne. Ustawa z 9 czerwca 2016 r. o zasadach kształtowania wynagrodzeń określa je jako &lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20160001202" rel="noopener" target="_blank"&gt;iloczyn podstawy wymiaru i mnożnika&lt;/a&gt; — podstawą jest przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw, a mnożnik dla członka rady nadzorczej mieści się, jak ustaliła NIK, &lt;a href="https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-zasadach-wynagradzania-czlonkow-zarzadow-i-rad-nadzorczych-spolek-komunalnych.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;w przedziale od 0,5 do 2,75&lt;/a&gt; w zależności od wielkości spółki. Pieniądze płyną co miesiąc, niezależnie od tego, czy rada zrobiła cokolwiek poza przyjęciem protokołu z poprzedniego posiedzenia.&lt;/p&gt;
&lt;div class="callout callout-info"&gt;&lt;strong&gt;Dane poglądowe.&lt;/strong&gt; Przy podstawie wymiaru rzędu kilku tysięcy złotych i mnożniku z ustawowego przedziału comiesięczne wynagrodzenie członka rady nadzorczej spółki komunalnej sięga od około dwóch do kilkunastu tysięcy złotych — za udział w posiedzeniach zwoływanych zwykle raz w miesiącu. Konkretna kwota zależy od uchwały wspólnika i wielkości spółki; powyższy zakres jest ilustracją mechanizmu, a nie stawką jednej konkretnej rady.&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Że to nie jest system pilnowany z aptekarską dokładnością, pokazała lutowa kontrola NIK z 2025 r. W dwunastu skontrolowanych spółkach komunalnych wynagrodzenia rad nadzorczych naliczono z naruszeniem przepisów, a łączne zawyżenie sięgnęło &lt;a href="https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-zasadach-wynagradzania-czlonkow-zarzadow-i-rad-nadzorczych-spolek-komunalnych.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;732 tys. zł, czyli 6,8% wszystkich wypłaconych radom kwot&lt;/a&gt; w latach 2018–2023. Jeśli tyle wychodzi na próbie kilkunastu spółek, warto pomnożyć to przez kilka tysięcy rad działających w całym kraju.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="jak-to-działa-i-dlaczego-tak-jest"&gt;Jak to działa i dlaczego tak jest&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Rada nadzorcza istnieje po to, by chronić właściciela przed zarządem — żeby ktoś patrzył zarządzającym na ręce, czytał sprawozdania i reagował, gdy spółka zaczyna tonąć albo gdy pieniądze wyciekają bokiem. W spółce komunalnej właścicielem jest gmina, czyli w praktyce jej mieszkańcy. Kłopot w tym, że tę funkcję strażnika obsadza ta sama władza, która powołuje i nadzoruje zarząd, więc pętla domyka się sama: nominat prezydenta miasta w radzie nadzorczej ma pilnować zarządu powołanego przez tego samego prezydenta — układ, w którym o niezależnej kontroli trudno w ogóle mówić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie chodzi tu o publicystyczną hipotezę — ten sam obraz wraca w kolejnych kontrolach. Badając nadzór nad spółkami komunalnymi na Dolnym Śląsku, NIK stwierdziła, że &lt;a href="https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nadzor-nad-spolkami-komunalnymi-dolny-slask.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;nadzór właścicielski sprowadzał się do podejmowania uchwał&lt;/a&gt; — bez realnej analizy, bez polityki właścicielskiej, bez rozliczania spółek z wyników. W pięciu skontrolowanych samorządach i pięćdziesięciu sześciu spółkach wykryto 124 mln zł nieprawidłowości przy 2,7 mld zł przekazanych spółkom w latach 2018–2020, a &lt;a href="https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nadzor-nad-spolkami-komunalnymi-dolny-slask.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;dziesięć z osiemnastu badanych spółek okazało się trwale nierentownych&lt;/a&gt; — mimo że utrzymywały je publiczne dopłaty. Bliźniacza kontrola spółek gminnych na Pomorzu przyniosła ten sam obraz: nadzór &lt;a href="https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/finanse-publiczne/spolki-komunalne-pomorskie-i-zachodniopomorskie.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;miał charakter pasywny i ograniczał się do czynności formalnych&lt;/a&gt;, a część samorządów w ogóle nie ustaliła zasad, według których miałaby swoje spółki kontrolować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sedno tkwi w tym, po co w ogóle powstają miejsca w radach. Formalnie chodzi o nadzór; realnie te fotele pełnią funkcję waluty w wewnątrzpartyjnych rozliczeniach — nagrody za lojalność, za pracę w kampanii, za trwanie przy właściwym liderze. Do rady spółki wodociągowej nie trafia się dlatego, że umie się czytać bilans przedsiębiorstwa infrastrukturalnego, tylko dlatego, że jest się we właściwej frakcji. Kompetencja bywa miłym dodatkiem, ale nie jest warunkiem. Mechanizm obraca się więc przeciwko swojej deklarowanej funkcji: ciało, które miało kontrolować publiczny majątek, staje się jednym z kanałów rozdawania przywilejów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nazwał to wprost Adrian Zandberg, gdy przed czerwcowym posiedzeniem Rady Warszawy komentował aferę wokół Szpitala Południowego i obsadę miejskich spółek. Współprzewodniczący Razem stwierdził, że warszawskie instytucje &lt;a href="https://media.partiarazem.pl/p/zandberg-przed-rada-warszawy-rady-nadzorcze-to-pasnik-dla-polity-46" rel="noopener" target="_blank"&gt;nie są nadzorowane przez profesjonalistów, tylko są „paśnikiem, który wypełniają polityczni nominaci, aparatczycy koalicji rządzącej”&lt;/a&gt;. O samych radach nadzorczych w samorządach mówił, że „niczego nie nadzorują”, a zasiadają w nich ludzie, których jedyną kwalifikacją bywa rozklejanie plakatów w kampanii wyborczej. Ostrość języka jest tu celowa, ale opis układu pokrywa się z tym, co suchym urzędowym stylem opisują kolejne raporty NIK.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="co-proponuje-razem"&gt;Co proponuje Razem&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Razem nie proponuje tu jednak, by obsadzić rady „lepszymi ludźmi”, bo problem tkwi nie w doborze osób, ale w samej konstrukcji, w której kontrolę nad spółką sprawuje ciało łatwe do zawłaszczenia przez partyjny nadzór. Dlatego Deklaracja programowa z 2025 r. formułuje postulat bez półśrodków:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote class="content-quote"&gt;
Zlikwidujemy rady nadzorcze w spółkach samorządowych. Ich funkcję przejmie sprofesjonalizowany nadzór właścicielski.&lt;cite&gt;— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Uczciwa polityka”, pkt 5, &lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="nofollow"&gt;partiarazem.pl&lt;/a&gt;&lt;/cite&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Sprofesjonalizowany nadzór właścicielski w praktyce sprowadza się zwykle do tego, że zamiast rozproszonych, honorowanych comiesięcznym wynagrodzeniem rad, majątkiem spółek zajmuje się wyspecjalizowana komórka po stronie samorządu — analizująca sprawozdania, monitorująca wyniki i odpowiadająca za nie wobec rady miasta i mieszkańców. Kontrolę wykonują ludzie zatrudnieni do tej pracy i z niej rozliczani, a nie osoby, które zawdzięczają fotel temu samemu ośrodkowi władzy, który powołuje zarząd. Postulat wpisuje się przy tym w szerszą linię działu „Uczciwa polityka” — obok zakazu zasiadania samorządowców w organach spółek i instytucji, wprowadzenia zawodowego radnego oraz karencji dla parlamentarzystów przechodzących do spółek Skarbu Państwa. Wspólny mianownik jest jeden: zerwać powiązanie między funkcją publiczną a dostępem do dobrze płatnych posad z rozdania.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nasuwa się oczywiste zastrzeżenie: skoro rady nadzorcze cokolwiek robią, to czy ich zniesienie nie zostawi spółek zupełnie bez kontroli? Rzecz w tym, że dziś kontrola i tak jest w dużej mierze fikcją — kolejne raporty NIK opisują ją jako pasywną i sprowadzoną do formalności, a więc likwidacja odbiera spółkom nie realny nadzór, którego i tak nie ma, tylko jego kosztowny pozór. Nadzór właścicielski nie znika, tylko przenosi się tam, gdzie da się go rzetelnie wykonać i wyegzekwować: do jednostki, która ma do tego kompetencje, narzędzia i jasną odpowiedzialność, zamiast comiesięcznego wynagrodzenia za obecność. Dodatkową korzyścią jest przejrzystość — łatwiej wskazać winnego, gdy spółka źle gospodaruje pieniędzmi mieszkańców, jeśli za nadzór odpowiada konkretna komórka urzędu, a nie kilkuosobowe gremium powołane z partyjnego klucza, w którym odpowiedzialność rozmywa się między nazwiskami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Za tym stoi też pozytywna stawka, a nie sam rachunek oszczędności. Wodociągi, komunikacja miejska czy ciepłownia decydują o cenie wody, biletu i ogrzewania oraz o jakości usług, z których codziennie korzystają miliony ludzi — im lepiej są zarządzane i nadzorowane, tym mniej publicznych pieniędzy przecieka i tym taniej wychodzi to mieszkańcom. Profesjonalny, przejrzysty nadzór nad majątkiem publicznym to ten sam kierunek myślenia, który w &lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;siostrzanym serwisie o gospodarce&lt;/a&gt; prowadzi do postulatu, by wspólnym majątkiem gospodarowano jak dobrem obywateli, a nie łupem kolejnych ekip. Odchudzenie klasy politycznej z synekur i rzetelne gospodarowanie majątkiem publicznym to w gruncie rzeczy jedno zadanie, oglądane z dwóch stron — raz od strony kosztów władzy, raz od strony jakości usług dla mieszkańców.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="źródła-i-dalsza-lektura"&gt;Źródła i dalsza lektura&lt;/h2&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Partia Razem — Deklaracja programowa 2025, rozdz. „Uczciwa polityka”&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20160001202" rel="noopener" target="_blank"&gt;Ustawa z dnia 9 czerwca 2016 r. o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami (Dz.U. 2016 poz. 1202) — ISAP&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-zasadach-wynagradzania-czlonkow-zarzadow-i-rad-nadzorczych-spolek-komunalnych.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;NIK o zasadach wynagradzania członków zarządów i rad nadzorczych spółek komunalnych (11.02.2025)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nadzor-nad-spolkami-komunalnymi-dolny-slask.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;NIK: Niewystarczający nadzór nad spółkami komunalnymi na Dolnym Śląsku (11.01.2022)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/finanse-publiczne/spolki-komunalne-pomorskie-i-zachodniopomorskie.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;NIK: Spółki gminne — jeszcze komunalne czy już komercyjne? (dane GUS o liczbie spółek JST)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://media.partiarazem.pl/p/zandberg-przed-rada-warszawy-rady-nadzorcze-to-pasnik-dla-polity-46" rel="noopener" target="_blank"&gt;Zandberg przed Radą Warszawy: rady nadzorcze to paśnik dla polityków — biuro prasowe Partii Razem&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Razem dla polskiej gospodarki — profesjonalne zarządzanie majątkiem publicznym&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;</content:encoded></item><item><title>Ile kosztuje Senat i co daje w zamian</title><link>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/ile-kosztuje-senat/</link><pubDate>Thu, 18 Jun 2026 09:00:00 +0200</pubDate><guid>https://razemuczciwapolityka.pl/artykuly/ile-kosztuje-senat/</guid><description>Kancelaria Senatu ma na 2025 rok rekordowy budżet, a sama izba nie ma w procesie ustawodawczym ostatniego słowa — Sejm może odrzucić każdą jej poprawkę i każde weto. Razem opowiada się za likwidacją Senatu i przeznaczeniem tych pieniędzy na coś, co realnie działa.</description><content:encoded>&lt;p&gt;Polski parlament jest dwuizbowy trochę z rozpędu historii. Realną pracę ustawodawczą wykonuje Sejm — to z niego wyrasta rząd i przed nim odpowiada, tam toczy się spór o kształt ustaw. Obok działa druga izba: &lt;a href="https://konstytucja.online/97" rel="noopener" target="_blank"&gt;stu senatorów&lt;/a&gt; wybieranych w jednomandatowych okręgach, z własną kancelarią, setką biur senatorskich i budżetem liczonym w setkach milionów złotych rocznie. Warto od czasu do czasu policzyć, ile ta konstrukcja kosztuje i co w zamian wnosi do stanowienia prawa, bo od odpowiedzi zależy, czy trzymanie osobnej izby jest rozsądnym wydatkiem, czy raczej reliktem, który utrzymujemy z przyzwyczajenia. Partia Razem odpowiada jednoznacznie i opowiada się za likwidacją Senatu.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="ile-kosztuje-senat"&gt;Ile kosztuje Senat&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Wysokość rachunku da się sprawdzić w dokumentach, niezależnie od tego, co kto sądzi o samej izbie. W projekcie budżetu państwa na 2025 rok Kancelaria Senatu zaplanowała wydatki na poziomie &lt;a href="https://www.senat.gov.pl/prace/komisje-senackie/przebieg,10596,1.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;268 mln 192 tys. zł&lt;/a&gt; — o &lt;a href="https://www.senat.gov.pl/prace/komisje-senackie/przebieg,10596,1.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;46,7 proc. więcej niż rok wcześniej&lt;/a&gt;, czyli o ponad 85 mln zł. To rekord w historii izby.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ta liczba wymaga jednak uczciwego rozbioru, bo sam wzrost jest w dużej mierze księgowy. Lwia część skoku to &lt;a href="https://www.senat.gov.pl/prace/komisje-senackie/przebieg,10596,1.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;powrót do budżetu Senatu dotacji na opiekę nad Polonią — 85 mln zł&lt;/a&gt;, programu, który izba głównie rozdziela między organizacje polonijne, a który w poprzednich latach był finansowany z innej części budżetu. Jeżeli odjąć te granty, na samo utrzymanie izby — pensje, biura, obsługę posiedzeń — zostaje kwota rzędu &lt;a href="https://www.senat.gov.pl/prace/komisje-senackie/przebieg,10596,1.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;180 mln zł&lt;/a&gt;, zbliżona do poziomu z roku poprzedniego. W ramach tej sumy &lt;a href="https://www.senat.gov.pl/prace/komisje-senackie/przebieg,10596,1.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;świadczenia na rzecz osób fizycznych sięgają 34,7 mln zł, a bieżące wydatki jednostki — ponad 140 mln zł&lt;/a&gt;. Rekord budżetowy Senatu jest więc trochę cieńszy, niż wygląda z nagłówka, ale mówimy o kwotach, za które da się prowadzić niejeden szpital powiatowy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sporą pozycją są koszty samych parlamentarzystów. Każdemu senatorowi — dokładnie tak jak posłowi — przysługuje &lt;a href="https://www.money.pl/gospodarka/podwyzki-dla-poslow-decyzja-juz-zapadla-na-co-jeszcze-moga-liczyc-7070181310860192a.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;uposażenie w wysokości ok. 12 826 zł brutto miesięcznie, dieta parlamentarna 4 008 zł oraz ryczałt na prowadzenie biura senatorskiego w wysokości 22 200 zł&lt;/a&gt;. Pomnożone przez stu senatorów daje to wydatek, który sam w sobie idzie w dziesiątki milionów rocznie.&lt;/p&gt;
&lt;div class="callout callout-info"&gt;&lt;strong&gt;Dane poglądowe.&lt;/strong&gt; Roczny koszt samych uposażeń, diet i ryczałtów biurowych stu senatorów to z grubsza kilkadziesiąt milionów złotych — to szacunek na podstawie miesięcznych stawek pomnożonych przez liczbę mandatów i dwanaście miesięcy, a nie osobna pozycja z ustawy budżetowej. Faktyczne wykonanie zależy m.in. od tego, ilu senatorów pobiera uposażenie, a ilu utrzymuje się z innych źródeł.&lt;/div&gt;
&lt;h2 id="po-co-jest-senat-i-co-realnie-może"&gt;Po co jest Senat i co realnie może&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Koszt sam w sobie nie przesądza jeszcze o niczym — dobrze wydane setki milionów to w skali państwa drobiazg. Pytanie brzmi, co za te pieniądze dostajemy. I tu zaczyna się problem, bo pozycja Senatu w procesie ustawodawczym jest z założenia słaba.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mechanizm opisuje wprost &lt;a href="https://konstytucja.online/121" rel="noopener" target="_blank"&gt;art. 121 Konstytucji&lt;/a&gt;. Ustawę uchwaloną przez Sejm marszałek przekazuje Senatowi, a ten ma trzydzieści dni, żeby ją przyjąć bez zmian, zaproponować poprawki albo odrzucić w całości. Jeśli izba nie zrobi nic, ustawa i tak wchodzi w życie w brzmieniu sejmowym. A jeśli zaproponuje poprawki albo odrzuci ustawę, ostatnie słowo i tak należy do Sejmu, który &lt;a href="https://konstytucja.online/121" rel="noopener" target="_blank"&gt;bezwzględną większością głosów może odrzucić zarówno poprawki Senatu, jak i jego sprzeciw wobec całej ustawy&lt;/a&gt;. Innymi słowy: zdeterminowana większość sejmowa przeprowadzi swoją ustawę niezależnie od tego, co myśli o niej druga izba.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Publicystyka nazywa Senat „izbą refleksji&amp;quot;, ale nawet życzliwi obserwatorzy przyznają, że jego wpływ jest ograniczony. Jak ujmuje to analiza „Rzeczpospolitej&amp;quot;, w sytuacji gdy partia rządząca ma większość w Sejmie, ale nie w Senacie, &lt;a href="https://www.rp.pl/polityka/art9174101-jakie-znaczenie-w-polskim-systemie-politycznym-ma-senat" rel="noopener" target="_blank"&gt;izba wyższa może jedynie opóźniać prace Sejmu — ale nie jest w stanie ich sparaliżować&lt;/a&gt;. Rola Senatu sprowadza się więc do dwóch rzeczy: cyzelowania legislacji, którą Sejm i tak może przyjąć bez zmian, oraz wprowadzania trzydziestodniowej zwłoki. Poprawki redakcyjne, które izba wyłapuje, są realne i czasem pożyteczne — ale można je robić także w samym Sejmie, w komisjach i w drugim czytaniu, bez utrzymywania osobnej stuosobowej izby z własnym aparatem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Poza legislacją Senat ma jeszcze kilka pomniejszych kompetencji — &lt;a href="https://www.rp.pl/polityka/art9174101-jakie-znaczenie-w-polskim-systemie-politycznym-ma-senat" rel="noopener" target="_blank"&gt;własną inicjatywę ustawodawczą, udział przy zarządzaniu referendum oraz zgodę na powołanie części wysokich urzędników&lt;/a&gt;. W praktyce jednak żadna z nich nie przesądza o niczym samodzielnie: projekt senacki i tak trafia do Sejmu i tam decyduje się jego los, a zgody i opinie izby rzadko bywają realną barierą. Suma tych uprawnień nie tworzy drugiego ośrodka władzy, tylko dodatkowy przystanek w procedurze, przez który ustawa przechodzi albo z drobnymi korektami, albo bez zmian.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Stąd bierze się od lat powracający argument, że jeśli druga izba nie ma siły, by cokolwiek trwale zablokować ani wymusić, a jej praca redakcyjna daje się przenieść do Sejmu, to setki milionów rocznie kupują nam głównie prestiżowe stanowiska. Nie jest to pogląd wyłącznie Razem — likwidację lub gruntowną przebudowę Senatu proponowały w ostatnich latach różne środowiska, od lewicy po ludowców. W sporze o Senat nie chodzi o to, czy senatorowie pracują uczciwie — bo wielu pracuje rzetelnie; chodzi o coś innego: czy izbę o tak ograniczonych możliwościach warto w ogóle utrzymywać jako osobną instytucję z pełnym aparatem, skoro tę samą pracę wykonać można w jednej izbie.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="co-proponuje-razem"&gt;Co proponuje Razem&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;W deklaracji programowej przyjętej na kongresie w 2025 roku Razem stawia sprawę bez ozdobników:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote class="content-quote"&gt;
Opowiadamy się za likwidacją Senatu.&lt;cite&gt;— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Uczciwa polityka”, pkt 9, &lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="nofollow"&gt;partiarazem.pl&lt;/a&gt;&lt;/cite&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Uzasadnienie, którego partia użyła przy prezentacji programu, rozkłada się na dwa argumenty — jeden ustrojowy, drugi o pieniądzach i posadach. Współprzewodnicząca Aleksandra Owca ujęła to tak:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote class="content-quote"&gt;
Senat nie ma istotnej roli w naszym ustroju. Realną pracę wykonuje Sejm. Tusk i Kaczyński wysyłają do Senatu swoich ludzi na dobrze opłacaną emeryturę. Z braku realnych zadań Senat marnotrawi pieniądze na wątpliwe inicjatywy, jak niedawna promocja książek „Alfons&amp;quot; i „Debil&amp;quot;. Czas z tym skończyć.&lt;cite&gt;— Aleksandra Owca, współprzewodnicząca Partii Razem, o nowym programie, &lt;a href="https://media.partiarazem.pl/p/koniec-swietych-krow-nowy-program-razem-likwidacja-senatu-koniec-20" rel="nofollow"&gt;media.partiarazem.pl&lt;/a&gt;&lt;/cite&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Trzeba tu rozdzielić dwie rzeczy, żeby nie pomieszać faktu z oceną. Faktem — sprawdzalnym w dokumentach budżetowych — jest wysokość wydatków Kancelarii Senatu i konstytucyjnie słaba pozycja izby w stanowieniu prawa. Oceną Razem jest to, że przy tak ograniczonej roli utrzymywanie osobnej izby to przede wszystkim rezerwuar dobrze płatnych synekur dla zasłużonych działaczy dwóch największych partii, a pieniądze, które na nią idą, są marnowane. Argument Razem nie opiera się przy tym na konkretnej „cenie Senatu&amp;quot;: partia wyprowadza swój postulat z tego, że izba dubluje funkcję wykonywaną w całości przez Sejm, nie z tej czy innej kwoty w ustawie budżetowej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Likwidacja Senatu wpisuje się u Razem w szerszy rozdział „Uczciwa polityka&amp;quot;, którego wspólnym mianownikiem jest odchudzanie klasy politycznej i cięcie przywilejów utrzymywanych z pieniędzy publicznych — obok wygaszenia synekur w radach nadzorczych spółek czy ukrócenia podatkowych „świętych krów&amp;quot;. To ta sama logika, którą opisujemy w &lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;siostrzanym serwisie o programie gospodarczym Razem&lt;/a&gt;: państwo ma wydawać pieniądze tam, gdzie realnie coś z tego wynika dla obywateli, a nie podtrzymywać instytucje i stanowiska, których jedyną trwałą funkcją stało się zapewnianie posad. Zlikwidowanie izby, która nie ma ostatniego słowa, uwalnia setki milionów rocznie i upraszcza proces legislacyjny, a oszczędność z takiej likwidacji byłaby odczuwalna właściwie tylko dla wąskiego grona osób, które dziś z izby żyją.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="źródła-i-dalsza-lektura"&gt;Źródła i dalsza lektura&lt;/h2&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://konstytucja.online/97" rel="noopener" target="_blank"&gt;Konstytucja RP, art. 97 — Senat składa się ze 100 senatorów&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://konstytucja.online/121" rel="noopener" target="_blank"&gt;Konstytucja RP, art. 121 — rola Senatu w procesie ustawodawczym i odrzucanie poprawek przez Sejm&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.senat.gov.pl/prace/komisje-senackie/przebieg,10596,1.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;Kancelaria Senatu — projekt budżetu na 2025 r. (stenogram komisji: 268,2 mln zł, wzrost o 46,7 proc.)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.money.pl/gospodarka/podwyzki-dla-poslow-decyzja-juz-zapadla-na-co-jeszcze-moga-liczyc-7070181310860192a.html" rel="noopener" target="_blank"&gt;Podwyżki dla posłów i senatorów — uposażenie, dieta i ryczałt biurowy (money.pl)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.rp.pl/polityka/art9174101-jakie-znaczenie-w-polskim-systemie-politycznym-ma-senat" rel="noopener" target="_blank"&gt;Jakie znaczenie w polskim systemie politycznym ma Senat? (Rzeczpospolita)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://partiarazem.pl/program/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Partia Razem — Deklaracja programowa 2025 (program)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://media.partiarazem.pl/p/koniec-swietych-krow-nowy-program-razem-likwidacja-senatu-koniec-20" rel="noopener" target="_blank"&gt;„Koniec świętych krów&amp;quot; — Razem o likwidacji Senatu (biuro prasowe, cytat Aleksandry Owcy)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://razemdlagospodarki.pl/" rel="noopener" target="_blank"&gt;Razem dla gospodarki — odchudzanie instytucji publicznych i koniec „świętych krów&amp;quot;&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;</content:encoded></item></channel></rss>